Trzymaj się,
ninja, i szybko do nas wracaj! Pogłaskaj Tymona od ciotek!
Skaba, Ty tez się trzymaj twardo. Czytałam że obniżenie nastroju to zwiastun porodu (jakbys bez tego nie wiedziała że sie zbliża

). Juz niedługo.
Sabincia, cieszę się że Nikodem coraz silniejszy i większy, i że zdecydowałas sie rozpocząć trening karmienia

Jak już dziewczyny pisały, nie zrażaj się gdyby na początku się nie udawało, czasem donoszone maluchy nie chcą i nie umieja ssać, co dopiero taka kruszyna. Ale oczywiście trzymam kciuki żeby sie udało od początku!
Ja będę musiała wrócić do pracy po macierzyńskim, choc ciuchutko mysle o wychowawczym do końca tego roku. Potem maluch z nianią, niestety, a Irenke może uda sie posłac do przedszkola od września, choc nie wiem czy mi ja przyjmą bo dzieci dużo a ona jeszcze nie będzie miała 3 lat. Zobaczymy.
Wczoraj dość mocno bolał mnie brzuch z lewej strony, troche spanikowałam i dzwoniłam do lekarza, kazał dziś sie pojawić u nas na oddziale bo akurat miał byc do planowych cesarek. Wysiedziałam sie pod porodówką czekając na niego, atmosfera tam była gęściutka, co chwilę jakieś jęki i wycia
Okazało sie oczywiście że nic sie nie dzieje, szyjka trzyma, blizna ok, boli niewiadomoco.
Ale najważniejsze, że mój gin po ośmiu miesiącach rozmów o cc na moja sugestię że może jednak próbować rodzic naturalnie, odpowiedział pełnym entuzjazmem. Mamy jeszcze o tym rozmawać na wizycie w przyszłym tygodniu.
Już dziś czytałam "Rodzic po ludzku", przypominałam sobie jak to było z oddechami podczas skurczów i z parciem (ale czysto teoretycznie

. Do szkoły rodzenia nie chodzę bo miała byc obowiazkowo cesarka, ćwiczeń nie robię, krocza nie masuję... Zabieram się ostro do roboty

))