Harsharani, no jestem, jestem! Ale zapracowana jak głupia, zasuwam jak mały samochodzik, bo się zaparłam, że ja chcęęęęęę na urloooop!!!!! Nie byłam od marca 2009 roku i desperacko potrzebuję, a tu jak na złość co zaplanuję, to coś wypada i odkładam. A chcę wreszcie gdzieś wyjechać, polecieć, zostać w domu - no nieważne, ale w każdym razie odpocząć! No i nadrabiam za czas przeszły, teraźniejszy i przyszły w pracy. A marcówki nie mają litości i produkują duuużo postów, które potem biedny, zapracowany człowiek chce wszystkie przeczytać ;-)
I współczuję bardzo twojemu teściowi i całej rodzinie. To strasznie trudna sytuacja. Wspieram myślami, jak mogę.
no nic spadam robić klopsy z kiełbasek z sosem pomidorowym i ryżyk na obiadek
Stanowczo domagam się przepisu!
Koncia, gratuluję umowy!!!
Malinka - ściskam mocno. Trzymaj się kochana. Musi się jakoś ułożyć, po prostu musi!!!
Cliffordek - agenciaro Ty!!! Ile Ci można rolek papieru toaletowego extra długiego wręczać w nagrodę, co?!
I ja też już chcę mieć dzidziola w ramionach!!! Już chcę poznać, zobaczyć jakie jest to moje maleństwo!!!
A co do czekania na to...
No myślę ,że damy radę ostatecznie ;-)
Ale baaardzo ostatecznie.
Natomiast tak czytam o obawach młodych mam, lękach jak sobie poradzą, czy jak np. wykąpać maluszka... Ja to chyba jakaś strasznie bezrefleksyjna jestem. Porodu boję się panicznie. Ale jeżeli chodzi o to, co po urodzeniu to 0 słownie ZERO obaw!!!!
Tyle mamuś sobie radzi, dzieciaki im całkiem fajne wyrastają, NAWET PRZEŻYWAJĄ OKRES NIEMOWLĘCY nieutopione, nieprzekarmione, niezagłodzone, niezachłodzone, nieprzegrzane etc. (niepotrzebne skreślić) to czemu ja nie miałabym dać rady? A jak jeszcze mam takiego super fajnego męża, który będzie przecież super fajnym tatą?!!
Inna sprawa, że ja jestem z tych co najpierw biorą się za zrobienie czegoś, robią to do końca i dobrze, a dopiero potem sobie przypominają, że przecież nie wiedzą jak ;-)
Będzie dobrze mamusie!!! Każda z nas będzie super-mum!!!
Ja wole Olafa teraz... i wiem, ze to brzmi strasznie, ale male dzieci wole, kiedy mozna je sobie potrzymac i oddac rodzicom.. Co oczywiscie nie znaczy, ze nie bede kochac swojego malucha. wrecz przeciwnie...
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że miałabym coś przeciwko urodzeniu dziecka ukształtowanego już jak 3 latek (no poza wielkością oczywiście :-)). Żeby już się coś pogadać dało, żeby było kumate i nie wymagało AŻ tak wielkiej uwagi.
To się rozpisałam!!! Wracam do roboty!!!