Ja jestem ofiara zatrucia ciazowego. Tragedia, dlatego teraz sobie zalozylam nie utyc za duzo w ciazy. Ja w ogole mam nadcisnienie, nie zwiazane z ciaza, tzn nie tyle nadcisnienie tylko borderline hypertension czyli jestem na granicy. Nie jestem na prochach, w pierwszej ciazy bylam od 35tc na lekach, ale i tak skonczylo sie wywolaniem ciazy 3 dni przed termiem. Moja szyjka sie nie dala i wyladowalam na cesarce

Teraz plan zaklada 10kg, a nie 30. Zobaczymy. Jak sobie pomysle o nogach spuchnietych jak u slonia, moje chude kostki (to jedyne co mam chude) byly niewidoczne...maskra!
Cesarka na zyczenie? Hmm...jestem po jednej i z wlasnej woli bym sie nie zdecydowala na nastepna. Raz, ze mam zwykla babska ciekawosc jak boli porod

a dwa, ze mysle sobie, ze porod boli ale nie przez 6 tygodni, a ja tyle odczuwalam dyskomfort po cieciu. Okropne bylo to wstawanie na drugi dzien, wleczenie sie krok za krokiem, wiecznosc zajmowalo mi wstanie do dziecka....brrrr...poza tym gdzies czytalam ze zdrowszy dal dziecka jest naturalny bo przeciskajac sie przez kanal rodny zbiera bakterie, ktore go uodparniaja...
Z drugiej strony niektore kobiety tak boja sie bolu porodowego, ze wola cesarke bo to wydaje sie mniej przerazajace - zanim zacznie bolec masz prochy, a potem tez masz prochy. I chyba mniej grozna jest cesarka dla dziecka niz naturalny porod, tzn chodzi mi o to, ze rzadziej moze pojsc cos nie tak, w stylu owiniecie pepowina etc
Ale jestem za wolnoscia wyboru - tak jak ze zlobiem czy tez karmieniem piersia lub butelka.
Dzieki za wsparcie dziewczyny, ale dzis jest tragedia, nawet na moje dziecko nawrzeszczalam, a robie to strasznie rzadko. Wiec jesli tu tez cos za ostro napisze, to, prosze wybaczcie - to detox
