reklama

Marcóweczki 2011

Harsharani- a to ciekawe hmmmmmmmmmm:) tez muszę się chyba oczytać w tym temacie karmienia i diety:) dla mnie słowo dieta to jest nie jeść masy smazonych i gotowych rzeczy i tony słodyczy- czyli tych śmieci:):) no niestety teraz tak jem:) :zawstydzona/y:

Pnius- no ja bym chciała spróbować karmić piersią...poza tym myślę ze dietka i jakaś motywacja żeby zrzucić kilogramy to by się przydała- co nie??!!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Moje kolezanki, ktore rodzily tutaj tez nie trzymaly diety i dzieciaczki spoko :) A moja bratowa na samych bulkach, parowkach i szynce jedzie i jak tylko cos zje innego, to mala ryczy. Chociaz teraz juz skonczyla 6 miesiecy i nie chce cyca.

Jednak nie bedziemy kastrowac Gatusia :) Zawsze widzialam takie zamulone wykastrowane kotki, takie grube i niekotowate. W sasiedztwie sa jeszcze 3 niekastrowane kotki, ale omijaja nasz ogrodek szerokim lukiem, bo Gato rzadzi :)

A ja tez pieroga bym zjadla. Z serem bialym na slodko. albo nalesnika z serem bym tez zjadla. Mi tez maly na zoladku siedzi i za duzo mi sie nie miesci.
Kurcze, musze sie umyc.... Mam ochote jutro zadzwonic do pracy i powiedziec, ze jestem chora i nie przyjde...
 
ostatnio w jednym z programów by lo o karmieniu piersią...i jednoznacznie wszyscy się wypowiadali że należy jeść po prostu normalnie ... tyle tylko żeby obserwowac dziecko czy na coś nie jest uczulone albo czy nie ma kolek bo wtedy należy może czegoś unikać albo coś zmienić w diecie... a tak nie ma większych ograniczeń w odżywianiu.

mnie w tym linku harszki zdziwiły kompoty z pestkowych owoców... tzn że owoców pestkowych też nie można jeść?
 
No ale ja już się nie mogę doczekać kiedy będę mogła się opić % :):-)- wypić duszkiem piwko, szampana albo lampkę wina:) mniammmmmmmmm ale juz bliżej niż dalej:)
Z tym jedzeniem to się zobaczymy tak jak piszecie- będziemy obserwować maluszki:)
 
Ostatnia edycja:
Ja do dzis nienawidze gotowanego kurczaka...tyle sie go objadlam przez pierwsze miesiace zycia, ze lepiej nie gadac...

Powiem Wan szczerze, ze organizm kobiety sam 'kieruje' smakami tak, by jesc to co jest potrzebne nam i dziecku.. Podobnie dzieje sie w ciazy.
Ja podczas karmienia w ogole nie mialam ochoty na slodycze, ale moglam ciagle jesc marchew i pic mleko.. Z reszta teraz tez tak mam...

A co do pestkowych wiedzialam, ze nie mozna, ale nie wiedzialam dlaczego. Niby jeszcze typowo straczkowe powoduja wzdecia u dzieci.. Alkohol wiadomo...

Zaraz cos wkleje na odpowiednim watku :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Dorzucę swoje 3 grosze - jak karmiłam piersią jedłam tylko ryż z gotowanym kurczakeim, jeden rodzaj pieczywa i jeden rodzaj wądliny (a własciwie mięska na kanapki upieczoneg w naczyniu żaroodpornym bez tłuszczu i prawie bez przypraw) a młody...i tak darł się 12-14h na dobę i miał kolki. Mogłam żywić się wodą i pewnie też by kolkował:( Nie należy jeść tak naprawdę potraw bardzo pikantnych, dużej ilości warzyw wzdymających. Rszta zależy od dziecka. Mojemu nic nie służyło po za mieszanke elementarną Nutramigen
 
Mila- to bedzie nie lada wyczyn karmic 2 cycem ale trzymma kciuki zeby sie udało a co do straty kilogramów to i bez diety ci spadna przy 1 dziecku jest co robic a nie wspomnę juz o dwóch takze nie katuj sie po ;-)tylko jedz normalnie:tak::tak: zebys nam nie znikła:-p:-p

ja tez jestem za tym zeby jesc normalnie to znaczy zdrowo a nie tłuste,spalone miecho czy kebabiska itp.......i patzrec ja dziecko reaguje
 
Vetka- no to musiało Wam być straszenie ciężko...dzidzia bo się męczyła a ty bo się martwiłaś.

Pinus- zniknę ja ale zostaną pewnie moje cyce:) ha ha żartuje głupio ale wezmę sobie do serca to jedzenie. Licze ze bieganie przy dziewczynach mi tez dużo da:)ale nie am co planować i eis nastawiać bo nie wiadomo jak to potem będzie:)
 
ooo widze że nie tylko ja taka żarta jestem zjadłabym wszystko o czym tu piszecie ale nic nie mam więc zaraz sobie machne kaszke manne ze sokiem a tak wogóle to byłam tu popołudniu ale tak mnie napierdziela głowa że nie miałam siły pisać a u nas sypie sypie i sypie i końca nie widać a ja jutro do gina pojade w razie w pół godziny wcześniej co bym nie dojechała czasem popołudniu no nic lece czytać co tam dalej naskrobałyście....
 
reklama
Oj Papciu masz racje- lepiej sobie wcześniej wyjechać:) ja dzisiaj widziałam jak u gina świeciły prawie pustki bo pacjentki nie dojechały...za to urywały się telefony ze np.nie mogą zaparkować albo stoją w korkach:):) a o jedzeniu mi nie mów bo robię się głodna a nie chce mi się jakoś wstać i iść do kuchni coś wszamać- ze już nie wspomnę ze smaków nie mam żadnych specjalnych:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry