W nocy eMek wystraszył mnie ze się mu zerwało to ścięgno przeszczepione i dostał mega skurcz łydki. Wpadł mi w panikę i chodził po pokoju z przerwami godzinę, potem kolejne dwie zwijał się po łóżku. Ledwo zasnęliśmy a tu telefon godz. 5 rano- siostra dzwoni ze miala wypadek i prosi żeby po nią przyjechać bo nie ma na kogo liczyć. Pozbierałam się razem z M żeby potem wstąpić na IP z jego noga!! Okazało się ze gościu jadący z naprzeciwka wpadł w poślizg i jechał zygzakiem. Siostra (odbierała szwagra z pracy) widziała z dalsza tego gościa- zjechała nawet na zakole przystanku a gościu wcisnął gaz do dechy żeby auto wyprowadzić i jak złapał przyczepność to przywalił w nią z mega powerem. Auta oba do kasacji- na szczescie nikomu sie nic nie stalo. Wyjechaliśmy stamtąd o 7!!! Musielismy odwiesc siostre i jej M do domu. Potem jeszcze z siostra do mechanika....
W drodze do domu dostaliśmy telefon ze babcia uciekła z domu ciotki i chce iść do mojej mamy choćby do piwnicy mieszkać bo u córki w domu jest jej bardzo źle. Kobiecina ma 87lat i wyszła na -8stopni po 15 latach nie wychodzenia samej z domu w sweterku na pole. Zobaczyła ja sąsiadka, przygarnęła do siebie i zadzwoniła do mojej mamy. A jej córka to ta ciotka co się ze mną sądziła i z teraz się sadzi z moja siostra!! I na każdym możliwym kroku wzywa na nas policje- np.o to ze klucze do wspólnego domu jej i siostry są w drzwiach- i w sumie o byle pierdołę!
Dopiero do IP- tam nas olali na dzień dobry wiec musiał się powołać na ordynatora który operował eMka. Spędziliśmy tam chyba z godzinę. Na szczęście jest oki
Po szpitalu pojechaliśmy do firmy emka i mojej zawieść nasze L4 i podbić książeczki. Prezesa akurat nie było wiec trochę doopa. Droga fatalna a ja oczywiście za kierownica!! A tu trasa 55 km w dwie strony

buaaaaa byłam cała spięta....wróciliśmy do domku o 13 i jeszcze podjechalam po siostrzenice do szkoły...
Resztę dnia spędziłam u mamy- z babcia której nie widziałam od 4 lat!!!!!!!! Szok...cała wieś zaraz o tym huczała. Nasłuchalismy sie dzikich histori jak jej to jest źle i okazało sie ze babcia zyje tylko prochami. Nic nie chce jeść- dramat!! w sumie przyznam się ze siedziałam tam od 15 do teraz bo czekałam aż przyjdzie szanowna ciotencja do niej zrobić np.awanturę. No i szok po tym wszystkim przyszło nam siedzieć razem w jednym pokoju a nie sali sadowej i mówić do siebie jak do ludzi!!
W międzyczasie zadzwoniła ciocia z za Rzeszowa ze siostra mojej mamy by sie zaczadziła tej nocy z wujkiem. Od 5 lat pierwszy raz nie wzięła tabletek nasennych i to im życie uratowało bo poczuła czad w środku nocy.
Wracam do domu a M mówi ze mu szew jeden puścił mu na nodze bo głupi lekarz kazał mu założyć i chodzić w stabilizatorze a to widocznie za wcześnie....i zrobił się mu straszny krwiak po udem- za kolanem!!!
..i to by było chyba na tyle...jestem wykończona......