ale wczoraj mieliśmy przygodę - jak pisałam przyszły meble, więc skladaliśmy komodę, Wiki dzielnie towarzyszyl i 'pomagał', M. zlożył, skleil wszystko i git. Przyjechali fachowcy ogladać pokoje do roboty, ja zasiadlam do laptopa, a W. cicho siedział w pokoju i oglądał dobranocke... po chwili przychodzi do mnie sciaga gatki i pokazuje że coś mu się stalo na siusiaku, ja patrzę i widzę bialy klej do mebli i sklejone całe ujście cewki

przestraszyłam się strasznie, dotykam Wiki krzyczy, że boli, lecimy do wc bo on chce siku, ale jak ma sikac jak siurak sklejony ??? Wpadlam w panikę, mały wystraszony pytam 'czy to klej?' on krzyczy 'klej', lecę po M. i mówię że W. się skleił... M. nie wpadl na szczęście w panikę tylko spojrzał i go pod wodę i się śmieje... że to papier toaletowy mu się przykleił

Boże jak my z Wiktorem odetchneliśmy z ulgą, mały bardzo się bał o siusiaka, a ja to już na pogotowie byłam gotowa dzwonić, dobrze że M. był w domu

A fachowcy z M. mieli ubaw po pachy z tej naszej akcji