Oj ja to chyba zacznę Was regularnie odwiedzać z rana

widze ze wszystkie jeszcze słodko drzemiecie albo szalejecie w wirze macierzyństwa

hi hi:-)
Wczoraj byliśmy u pediatry- na szczescie nie jest zle!!! Osłuchowo dziewczynkom nic nie dolega. Melcia ma nieco czerwone gardełko a Oliwcia nie. Kaszel ustał po poprzedniej nocy i w ciagu dnia sie juz nie pojawil. Kichania tez juz nie było. Dr zaleciła syrop pulmeo, coś jeszcze podobnego do soli fiz.ale nazwy teraz nie kojarze i smarować pod noskiem mascia majerankowa!! Wspomniałam jej o luźnych kupkach dziewczynek od 2 dni i zaleciła na nie Lakcid, ale w aptece pani wyciągała sterty leków tego typu i wybrałam o takich samych właściwościach ale dla alergikowi na białko mleka krowiego.
No i noc prawie nie przespana...jakos tak zeszło ze Melcia do 22 spała na brzuszku i mijała jej pora karmienia i podania syropku. Po 22 dopiero było karmienie...no i spałam raptem do 1.30 do kolejnego karmienia a potem to juz było wszystko w kratkę!! o 3 obudziła sie jedna bo brzuszek bolał i kupke robiła. Ledwo ja polozyłam i siebie to po 30min.druga w płacz....okazało sie ze tak zrobiła siku ze jej pampersa przelało dziwnie bokiem...miała mokre body, spioszki, kaftanik i nawet pieluszkę z "pieluszkowania" ze nie wspomnę ze i rożek!!!! Musiałam bidulkę przewracać w srodku nocy....ale potem zasnęła jak aniołek. Ale co z tego jak po 4 karmienie!!! Zasnęłam znowu na kilkadziesiąt minut kiedy Mysie obudziły sie o 4 i domagały sie butli....wstaliśmy juz z mężem oboje bo taki szał był....po karmieniu jakoś nas wzieło na rozmowy....i tak dyskutowaliśmy do 5 no i 40 min drzemki bo mężuś wstawał do pracy. Udało mi sie zasnąć do 6.30 i koniec bo kolejne karmienie....teraz dziewczynki śpią....leżymy sobie na łóżku. Olwcia pod moja prawa ręką a Amelcia na kolanach

Moza by powiedzieć ze mogłabym spokojnie sie zdzremnac ale one są cwaniary

jakbym się tylko położyła i oczy zamknęła to zaraz by któres zaczeło kwilic albo poplakiwac


lepiej z drzemka poczekać na babcie

wtedy spie jak zabita chocby plakały mi za uszami bo mam swiadomosc ze mama sie nimi zajmie- nakarmi, ponosi czy przewinie!! Oj taka mama to skarb....;-)

:-)
Dzisiaj przed siłownia idę na zakupy

męzus kazał mi kupic sobie cos ładnego...ja mruczałam pod nosem ze nic nie potrzebuje- to się mi dostało opieprz ze nie po to on brał fuchy żebym ja nie mogła sobie kupić czegoś ładnego


...no wiec może jakieś ładne sexi buty na obcasie albo jakaś fajna kurtkę sobie kupie

choć znając moje szczęście pewnie akurat nie będzie nic ciekawego
Pinus- oj taka corcia to skarb...dlatego fajnie mieć juz zaradne dziecko jak sie planuje drugie. Ja mam taka pomocna siostrzenice 8-letnia. Udziela sie przy dziewczynkach jak mała mamuśka- śpiewa, wozi wózkiem po salonie, macha zabawkami, pilnuje smoczków i nawet karmi je butla jak obie sie jej domagają naraz

wtedy trzyma ja u jednej

Rewelacja , a ta wyprawa do miasta może nie będzie taka zła, nie wiem jak Twoj szkrab ale moje lubia hałas- wtedy ucinają sobie drzemki (odkurzacz, laktator elek.,mikser, auta, tłum ludzi itp)
Wierka, Tulip- trzymam kciuki za te Wasze niespodzianki Prima aprylisową

hi hi najwyższy czas żebyście do nas dołączyły....i chodziły równie niewyspana jak my- a co tam Wam będzie lepiej niz nam

hi hi
Bosa- Towj mąz to chłop na medal i masz racje ze super sprawa ze nie wstydzi sie okazywać uczuć swojej rodzinie. Zadko sie słyszy zeby brat powiedział siostrze ze ja kocha

Zastanawiam sie czy moj by tak potrafił

ha ha:-)
Ewi- korzystaj z tego spokoju bo nigdy nic nei wiadomo

ale mimo wszystko życzę ci zeby taki spokój pozostał....

Olus- biedaczko...przytulam mocno i bądź dzielna

mam nadzieje ze wszystko sie u was jeszcze odwróci..ja sięgam pamięcią do czasów kiedy moje dziewczynki płakała i zwijały sie średnio od 5 rano do 12 a mi rak brakowało żeby je karmić, tulic i przewijać tak żeby któras nie zanosiła sie z płaczu i nie daj Bog sie mi nie udusiła!! Odliczałam wtedy minuty do przyjścia mojej mamy albo gapiłam sie co rusz w okno czy idzie...teraz Kochana jest o wiele lepiej- ale to chyba przyszło z wiekiem dzieci..taka stabilizacja stopniowa

Takze trzymam kciuki zeby i u ciebie tak szybko bylo


;-)
Pastela-szczepienia przesunięte. Z bieganiem po lekarzach tez puki co spokój..nareszcie wróci nasz dotychczasowy tryb dnia a nie takie poniewierki jak to było osttanio!! A moj wysiłek nic złego mi nie zrobił- wręcz zmobilizował do dalszego działania.Teraz moge nawet spokojnie powiedzieć ze nic mnie nie bolało po tym i nie boli wiec ciag dalszy nastapi.
Ruda- ja tez nigdy nie mogłam sie zmobilizować do cwiczen... teraz chec wciśnięcia sie w dawne jeansy jest silniejsza niz wszystko inne


do tego wsparcie mamy i meza mnie umacnia ze powinnam chodzic puki sa te checi i w miare czas

Co do jedzenia to moje jedza teraz 70-80 ml jak daje im rowne 90ml to stekaja, preza sie i ulewaja- wyraźnie za duzo. Ale fakt jest taki ze trzeba uwazac zeby nie rozbic maluszkowi żołądka bo to mu mocno zaszkodzi na przyszłosc!!
Malinka- wcale sie nie dziwie ze byłas padnięta po tym maratonie...normalnie człowieka takie coś meczy a co dopiero młodych rodziców

My jeszcze nie podjęliśmy sie takich wypraw...planujemy takowa dopiero po szczepieniach

no i cały czas sprawdzam teraz do których galerii wjade podwójnym wózkiem

hi hi będzie ubaw jak juz do tego dojdzie


:-)
Ewe- miłego wkuwania

:-)
Buziaczek- moje dziewczynki miały raptem skończone 2 tyg.jak zaczął sie ten straszny cyrk. Teraz sa to sporadyczne przypadki, nie podaje im juz od tygodnia żadnych kropli i jest spokoj.
Patik- u mnie dzieci reagowały an krople podane w butli po max 30 min.

Wszystko zależy chyba od leku jaki sie im podaje.
miłego dnia....