reklama

Marcóweczki 2011

hej,
witam się i ja weekendowo.

My już po sniadaniu, a Jaś to juz nawet po drugim, właśnie próbuje zasnąć w swoim koszyku, ale coś bardzo samotny się tam czuje i pojękuje, aby go wyciągnąć:)

Mnie też czeka samotny weekend. Mój eMek własnie wyjeżdża na jakąś konferencje do Savannah, i wróci dopiero w środę w nocy.
Pierwszy raz zostanę z synkiem sama na tak długo, mam nadzieję, ze jakoś sobie poradzimy i nie zwariuję tu, bo pogoda krótko mówiąc do d...y. Wiosny wciąż nie widać.

Mały chyba złapał pierwsze przeziębienie - kicha, prycha, kaszelek a w nosku aż sie gotuje, takie smarki ma, że aż strach. Nie można ich wyciągnąć, bo są strasznie wodniste.
Także weekend nie zapowiada się ciekawie.:no:

Trzymam kciuki, aby u Was było wszystko OK.

Milutku - udanej zabawy Ci życzę

Oluś - aby Małgosia tylko nie złapała tego wiruska

Pinka - ale Ty masz zacięcie, ja to bym juz schudnąć nie chciała, ale przydałoby się ten cellulit zlikwidować i tłuszczyk na mieśnie zamienić, ale tak mi się nie chce ćwiczyć!!!!
 
reklama
Witajcie laseczki-marcóweczki wekendowo
U nas wbrew zapowiedziom pogoda sliczna więc kożystamy. Mała zaczyna miec focha na mleko modyfikowane więc bedzie problem a czesem musi zostać z tatusiem, a ja nie jestem w stanie ściągnąć na zapas:-(
Ruda jak ten Emfamil O-Lac?
 
No i d..a z zakupow,M umierał prawie przez cały dzien,musiałam sama wszystko robic przy małej a do tego jeszcze obiad zrobic sobie i psa wyprowadzic,dopiero teraz M sie zebrał i pojechał po pampki i cos do jedzenia bo sklepy jutro zamkniete a u nas pusta lodowka;)
Dzis przypadkiem znalazłam nowy sposob uspienia Małgoski,robiac obiad musiałam właczyc okap a ze mała lezała w lezaczku obok mojej nogi to słyszała jak okap szumiał i zasneła w mgnieniu oka;) i juz dzis trzeci raz korzystam z okapu bo inaczej to bym nawet nie miała kiedy mleka odciagnac.
Mam tylko nadzieje ze M nas nie pozaraza.

Wy tak o tym odchudzaniu i cwiczeniach a ja to mam lenia totalnego i brak czasu na siebie,moze jakbym nie musiała sie odciagac to by było inaczej.
Chodzi za mna cos czekoladowego....
 
Mila udanej imprezki :* i koniecznie pokaż się nam w swojej kreacji :)

Asco zdrówka dla Jasia :* Mamy chyba w sumie 3 marcowych Jaśków, Twój, mój i Pestusi z Torunia :D

Olcia trzymajcie się i uważajcie na wirusa :* A ja właśnie sobie pozwoliłam dzisiaj na kawałek czekoladowego ciasta z czekoladowa polewą, poprzednia próba była miesiąc temu, czekam więc na ewentualne krostki na brzuszku, oby się nie pokazały.. A Ty już próbowałaś?

Vetka mam to samo, ciężko coś odciągnąć na zapas, ale próbuję, co 2-3 dni udaje mi się na wieczorne karmienie po kąpieli, żeby było te 120-150ml.. ale i tak nieźle sobie radzimy :) Szczerze mówiąc to po opowieściach mojej mamy, że miała za "chudy" pokarm ze mną i z moim bratem, to myślałam, że to ciężej przychodzi, ale nie jest takie straszne to cyckowanie :) a nawet bym powiedziała, że dużo korzystniejsze, bo cycka można wyciągnąć praktycznie wszędzie, nic nie kosztuje i się nie marnuje, bo maluch zje ile mu potrzeba :D

A my dzisiaj mieliśmy intensywny dzionek, najpierw zakupy w rosmanie, kerfurze, na targu, w aptece i w mięsnym.. Jasiek siedział w foteliku na stelażu wózka i był bardzo grzeczny :D Potem obiad, ciasto, goście, a na koniec pojechaliśmy do teściów i na powrocie jeszcze godzinne zwiedzanie okolicy z auta, żeby doczekać do kąpieli ;) Teraz już Jasiek czysty, pachnący, najedzony i próbuje zasnąć w łóżeczku sam, ale jeszcze go słyszę przez nianię, no zobaczymy..
Jutro obiad u mojej mamy, a pojutrze wyprawa do Gdańska do Leroya, może coś na balkon znajdziemy i do Mama i ja, może kupimy spacerówkę, kosz na zakupy pod wózek..

Udanego majówkowania :*
 
Malinka odwazna jestes z tym ciastem;) ja jeszcze nie probowałam ze strachu ale bardziej boje sie o siebie;) jak juz zaczne i Gosia nie bedzie miec ''skutkow ubocznych'' to nie bede mogła sie oprzec a wtedy to juz na pewno nie schudne.A w lodowce mam piernika i jaja czekoladowe od zajaca,mniammmm A Jasiek to jeszcze w gondoli sie Wam miesci? a własciwie to on jest na cycu czy na butli? tez dzis miałam jechac do ''mama i ja'' ale nie wyszło:(

Małgoska dzis kapana była tylko przezemnie (bo M chory ma zakaz zblizania sie do niej;) ,szybko poszło bo plasterka nie mozna moczyc,potem pielegnacja noska,oczek i buzki,krotkie przytulanko i do łozeczka gdzie jak zawsze sama bez proszenia zasneła.
Jutro mamy wizyte ciotek ,na grilla i na włoski przy okazji;)
 
Cześć lasencje! Moje dziecko dzisiaj niespodziewanie zmęczone, chyba upodobniło się w samopoczuciu do rodziców ;-) Wczoraj niespodziewanie wypadła nam wizyta najfajniejszego, najmłodszego wujka mojego M. i zostawiliśmy go sobie na noc. Zasiedzieliśmy się do 2.00, gwiazda zrobiła nam pobudkę o 5.30 i jeszcze co prawda leżała z nami półtorej godziny, ale gaziki ją męczyły, kwękała i spania już w sumie nie mieliśmy. No i w efekcie dzisiaj z M. oczy na zapałki. Ale zaliczyliśmy wyprawę po sukienkę dla rocznej córy przyjaciół, których jutro odwiedzamy i sukienka przeboska - już nie mogę się doczekać, kiedy naszą gwiazdę będziemy tak ubierać! Potem obiadek w knajpie i młoda cały czas spała! Powrót do domku na karmienie, chwilkę trochę poszalała niunia i na spacer - znowu spanie. Kolejne karmienie, chwila przytulanek i zasnęła na rękach. Normalnie berbeć wykończony, jak po szychcie ;-)

Milu, szampańskiej zabawy!

ola
, podziwiam Cię, że sobie tak pięknie sama poradziłaś. Ja bym się chyba zapłakała. I niezmiennie zazdroszczę grzecznej i samodzielnej Małgorzatki!

Asco, trzymam kciuki, żeby Wam z Jasiem czas szybko minął bez tatusia. Dzielna jesteś kobieta. Ja Bogu dziękuję, że mój M. już nie pracuje w poprzedniej firmie, gdzie nigdy nie znał dnia i godziny i z dnia na dzień potrafił wylądować w Korei, Brazylii czy dla odmiany w Bułgarii czy na Ukrainie. Jak się jest tylko we dwoje, to takie życie jest do zniesienia, ale przy dziecku bym chyba zwariowała.
 
hej

my dzis bylismy na urodzinach, teraz chlopaki juz uspieni (w sumie to wszytscy bo sie tacie przysnelo ze starszym, musze isc zaraz budzic ;-) )

vetka nie dalam tego mleka :confused2: wczoraj jeszcze znajomy mi zaczal mieszac,ze moze sie po prostu musi przyzwyczaic do tego nowego, stwierdzilismy z mezem,ze sprobujemy jeszcze troche na tym ar.... wytrwalismy do dzisiaj, w nocy marudzenie, w dzien placz, z kupa problem bo twarda.
Po poludniu wrocilam do zwyklego aptamila (bebilon) i jest lepiej (dalej nie jest tak jak byc powinno ale napewno o wiele lepiej niz po tym ar...)
Moze jest tak jak mowisz,ze jego uklad pokarmowy musi po prostu dojrzec, a takie ciagle zmiany mleka mu pewnie w tym nie pomoga.
Bedziemy narazie dawac ten aptamil, jeszcze ewentualnie rozwazymy podanie mleka aptamil comfort (cos jak bebilon komfort chyba, jest w nim podobno o polowe mniej laktozy niz w zwyklym mleku, jest troche gestniejsze ale ma niby probiotyk w sobie wiec nie powoduje zaparc a poza tym sklad bedzie bardzo podobny do zwyklego aptamila wiec wielkiej zmiany nie bedzie)
No i caly czas podajemy kropelki colief.
Czasem dziala tez u nas herbatka plantex, czekamy na kolejna dostwe ;-) (mama mi wlasnie z pl wyslala)


ola a bardzo twoj 'm' chory? bo jesli to zwykle przeziebienie to mysle,ze nie macie sie czego obawiac.
Dzieciaczki takie jak nasze maja jeszcze taka swoja odpornosc i nie tak latwo lapia choroby od doroslych ;-)
 
Bosa ja to Cie podziwiam ze masz na tyle odwagi by isc z nieobliczalna Stelka na obiad do knajpki;) no i niezmiennie trzymam kciuki by choc czesciej corcia dawała Wam takie spokojne dni jak dzis;)
Ruda to nie przeziebienie ale raczej grypa zoładkowa:(

Ide sie wykapac i spac bo juz mi oczy leca;)
spokojnej nocki mamuski:)
 
pinka - moja dieta to makabra jakas normalnie - nastepne ciacho jem a jelly belly jak byl tak jest dalej:confused2:

boze dopiero mam chwilke - ten moj maly smerf maruda to jest niezmordowany juz myslalam ze kima a tu nici za chwile placz i tradycyjnie - ulanie dosc duze ale nie wymioty wiec nie jest tak zle ...mam nadzieje:shocked2: padam na twarz potem dopiero przestal plakac i pogugal jeszcze troche w lezaczku i poszedl spacale dopiero jak mu to co nie strawil wyszlo z zoladka...:-( w srode idziemy na sprawdzenie do gp i sie zobaczy co powie czy dalej gaviscon przepisze czy juz bedzie ok...

buuu - grypa zoladkowa - na sama mysl mna telepie:sorry: powodzenia olcia jeszcze raz:)
 
reklama
hej hej...jest tu jeszcze kto???
mnie dziś dziewczynki wymęczyły, Zosia całe popołudnie marudziła, czasami aż się zanosiła z płaczu, a wystarczyło ja wziąć na ręce i się uspokajała, do tego co chwile chciała cyca, przerwy co 1,5 godz., herbatki jej dawałam ale troszkę tylko wypiła i zaczęła wypluwać smoczek butelki...Hania też jak zwykle śpi 2 godz. czasem 3 to dzisiaj po niecałej godzinie drzemki zaczęła płakać i nie zdążyłam nawet na chwilę odsapnąć. Do tego z emkiem jakoś dziś na zupełnie innych falach nadajemy - dobrze że ten dzień się już konczy - jutro może będzie lepiej...

Asco zdrówka dla Jasia i żeby ten czas bez męża szybko minął! a poradzić to na pewno sobie poradzicie razem...zobaczysz:tak:
buziaczek widzę że u Ciebie też dzień marudnika, może co w pogodzie jest nie tak?:eek: trzymam kciuki za pozytywne wieści na następnej wizycie:-)
ruda oj też Maksiu się nacierpi - może w końcu uda Wam się podpasować co mu najlepiej służy...
Bosa jak najwięcej takich dni;-) powiem Ci że ja też cieszyłam się jak głupia że będę stroić córeczkę jak podrośnie, ale teraz w praktyce wychodzi na to że najczęściej ubierana jest w spodnie, bo przy jej temperamencie sukienka do tarzania się w ziemii cosik nie pasuje;-) i tak strojenie jest tylko od święta:tak:
ola zdrówka dla emka i tryzmajcie się z dala od wirusów z Małgosią!
malinaa ale u Was się dzieje, ciągle w biegu, ciągle gdzieś jedziecie, kupujecie:-) super że Jasiek dzielnie znosi wojaże:-) co nieco tez podjadłam łakoci z czekoladą, i tez czekam na efekty:eek:
ja mam wrażenie że ciągle oddalam się od domu zaledwie w promieniu jakiegos 1 kilometra - taras, plac zabaw, osiedlowy sklepik. Na dlugie spacery nie mam szans, bo Hania zawsze u boku drepcze przy wózku, więc chodzimy blisko, żebym w razie czego mogla ją donieść. Miałam okazje w piatek trochę nadrobić - zaliczyć sklepy, fryzjera, tak przy okazji bo byliśmy w mieście na wizycie u gina, ale niestety dziewczynki strasznie marudziły, pewnie z ciepła... no i d...pa z moich planów, za niedlugo oślepnę, bo grzywka na oczy leci...

dobrej nocki:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry