reklama

Marcóweczki 2011

u nas dzis spokojny dzionek ;-)
katjusza czy ty masz wozek X-lander plus fotelik maxi cosi??bo wyczailam na zdjeciu ale nie wiem czy dobrze ;-)
matko oczy mi sie kleją moze jutro wpadne na bb na dluzej??
spokojnej nocy
 
reklama
Ech, buziaczek, witaj w klubie mam marud. Koszmarny dzień dzisiaj, mam dość majówki, mam dość Stellki, mam dość wszystkiego. I mam wyrzuty, że jestem koszmarną matką, skoro mam dość własnego dziecka. Ale wredota obudziła się o 5.00, uśpić się za skarby nie dawała, padało więc spacer odpadał, w końcu koło 13.00 w desperacji wsadziliśmy zgagę w fotelik i do samochodu. Zrobiliśmy jak wariaci 70 km bez celu i w samochodzie faktycznie spała. Tylko weszliśmy do domu - oczy jak 5 złotych. I tak do wieczora - rączki, śpiewanie, kołysanie i nic. Mieliśmy jechać do przyjaciół, ale córcia im dostała gorączki, więc utknęliśmy z marudą w domu. Po 16.00 na dodatek zaczęła kwękać nawet na rączkach - myślałam, że już wybuchnę!!! Padła dopiero o 21.00, po kąpieli i karmieniu. Zaraz po niej padł M., a ja jestem wściekła, bo jedyna chwila, kiedy moglibyśmy razem pobyć, pogadać spokojnie chociaż z pół godziny - a on od razu łóżko i chrapie. Focha złapałam takiego, że zgarnęłam poduszkę i poszłam na kanapę - skoro ma byc taki wykończony wstawaniem ze mną w nocy, żeby nie mieć siły potem nawet na chwilę pobycia tylko ze mną wieczorem, to niech spada - poradzę sobie sama! Nawet po tym upiornym bromergonie, który muszę cały czas brać i jestem po nim nieprzytomna w nocy.

patik, nie smutkuj się, bo jesteś dzielną strasznie mamusią. Ja nie radzę sobie kompletnie z jednym dzieckiem, a Ty wymiatasz z dwójką!

katjuszka, gratuluję wypędzenia diabełka, słodko wyglądała :-) Do wypędzenia diabełka z mojej gwiazdy obawiam się, że i ocean wody święconej by nie wystarczył. Nowa ksywa domowa Stellki - Dziecko Rosemarry :baffled:

Bosa, pisz jak po knajpkowym wyjściu ze Stellką.
Marta, Stellek ewidentnie jak rodzice lubi chodzenie do restauracji :-) Jako, że zazwyczaj obiad czy kolacja w knajpie oznaczają wcześniejszy spacer albo wycieczkę samochodem (jedyny czas, kiedy jest spokojna), więc zazwyczaj jest uśpiona i nie zwraca na nic uwagi. Jedno tylko wyjście mieliśmy średnie, bo to był weekend i na widok wózka wsadzili nas do sali rodzinnej. Z "zabawiaczem" dmuchającym dzieciom zwierzątka z balonów, które z hukiem pękały i stadem wrzeszczących i piszczących dziko dzieci - dla Stellki to było jednak za dużo, obudziła się i zaczęła marudzić. Zdążyliśmy zjeść, ale w tempie ekspresowym i bez większej przyjemności.
Jutro M. zabiera mnie na urodzinowe sushi (o ile raczę się odfochować i łaskawie mu na to pozwolę ;-) ) to zobaczymy, czy gwiazda pozwoli mamie poświętować. Po dzisiejszym dniu mam poważne wątpliwości :dry:.
 
no bosa pizdzielca mozna dostac czasmi tez juz mam dosc szymonka czasami bo jak bardzo go kocham tak bardzo padam jak widzie ze sie kroi sytuacja mama jestem spiacy ide w kime na twoich rekach mama dobra mu pozwala i jest ok ale chata jak po bombardowaniu bo kiedy z nim mam cos zrobic posprzatac ugotowac odiad jak on do mnie przyklejony jak na kleju:baffled: ciesze sie za kocha mame ja jego tez ale niech ze sie juz naumie sam zasypiac gdziekolwiek indziej tylko nie na recach bo oci...eje:blink::zawstydzona/y: sam zasypia tylko jak sie zciemni na polku a tu lipa bo teraz sie dni coraz dluzsze robia a on jak pogodynka wie ze jest ciemno to idzie dopiero w kime...jak jest jasno to nic tylko go miec na sobie i tak to by kimal i nawet caly dzien...ehhhh teraz leze z nogami wyciagnietymi malz w drodze do domu z pracy i pewnie padnie taz predzej niz ja a ja bym tez chcial sie do niego poprzytulac bo w koncu tez moge miec dola nie tylko on ciezko pracuje...ja tu nie leze calymi dniami w tym domu tylko ciezko walcze czasamiz kudlatkiem:-(:-( nasi mezowie to by tak musieli z malenstwami sami zostac z tydzien to by docenili jak my tu sie naharujemy w tych domach;-):tak:
 
witam wieczornie:-)
dziewczynki śpią, a emek w pracy na noc...dzisiaj był grzeczny i miły i nawet obyło sie bez sprzeczek, troche mu nagadałam więc się poprawił;-) byliśmy na rodzinnym spacerku tradycyjnie na dwa wózki żeby było sprawiedliwie:-D
Zosia to żarłok okropny:tak: o 19 wyssała dwa cyce i dalej wołała "jeść" - dopchała mm jeszcze z 60ml i zasnęła, o 21 się obudziła z rykiem, że jej mało, więc znowu do piersi, jedna, druga i dalej mało więc wytrąbiła 80 ml z butelki...ciekawe do której pospi:baffled:
dzisiaj spontanicznie z emkiem zadecydowaliśmy że jedziemy do moich rodziców, cieszę się bo 3 miesiące nie byłam na starych śmieciach, no i może uda mi sie do fryzjera podskoczyć:tak:
upiekłam dziś bananowy chlebek z czekoladą, żurawiną i orzechami i znowu mam powód żeby jeść slodkie:-p

tulip w nocy czekam aż Zosia zacznie popłakiwać o jedzenie, tym bardziej że ona tez ma tendencje do prężenia i stękania przez sen i nieraz się zdarzyło, że zaczynała się kręcic, a tak naprawde obudziła sie po godzinie czy nawet dwóch. A przewijam przed karmieniem. Czasami w dzień jeśli po drzemce nie ma kupki to najpierw karmie, ale jak czuje że pielucha już bardzo napęczniala to najpierw przewijanko:tak:
buziaczek no to widzę że miałaś kolejny dzień lulania na rękach:-( nie mów o sobie w ten sposob, bo wiesz ze to nie prawda, przecież to tylko i aż zmęczenie robi...starasz się jak potrafisz żeby ulżyć małemu. Miejmy nadzieję że te klopoty z refluxem miną jak najszybciej - tego Wam życze z calego serca:tak: no i widzisz z chlopami to tak jest czasami - dwa różne światy... jak już bedzie Twój w domu, to też z nim pogadaj na spokojnie, na mojego emka podziałało, nie wiem na jak dlugo, ale atmosfera w domu od razu lepsza:tak:

mnie dzisiaj Zosia dala troche odetchnąc i pospała przynajmniej w dzień jakieś dwie godzinki, a potem na spacerku, no i dzięki temu jedliśmy obiad przed 15 i nawet dwudaniowy;-)
sama byłam w szoku że mi się to dzisiaj udało, bo zwykle jemy w ratach:tak:

lokata współczuje problemów piersiowych, niech szybko miną:tak:
katjusza no to Natalka spisała sie na medal:tak: i w kościele i na imprezie, chyba ma to po Tobie, że tak lubi wychodne i towarzystwo:-D zaraz mi się przypominaja Twoje opowieści, szczegolnie z końcówki ciąży jakie zdziwienie wywoływałaś swoja osoba w lokalach:-D

edit
Bosa współczuje bardzo:-( ciągły płacz i marudzeni każdego wyprowadzi z równowagi, nawet świętego...ale to nie Wasza wina, nie powód do wyrzutów sumienia i obwiniania się, zresztą dobrze o tym wiesz:tak: Stellka daje Wam niezły wycisk i sama się już wściekasz ale to nie ma nic do tego że bardzo ją kochasz i jest Waszym największym Skarbem na świecie. Mogę sobie tylko wyobrażać jak Wam cieżko, ale przetrwacie ten czas, mam nadzieję że Stelce sie szybko odmieni...jak czytam o wojowaniu Gwiazdki, to tylko mi się przypomina co opowiadała moja mama o mnie, Też ryczałam przez kilka miesięcy non stop, ale potem byłam już super grzecznym dzieckiem;-)
 
Ostatnia edycja:
buziak, ja to nawet nie mam wymagań na razie, żeby sama Stellka zasypiała, tylko żeby chociaż się pozwoliła po zaśnięciu odłożyć. A tu zaśnie na rączkach, dla pewności trzymam ją jeszcze z 10-15 minut, odkładam jakbym manewrowała bombą zegarową, a ta tylko dotknie pleckami płaskiej powierzchni - już obudzona. No szału można dostać!
M. robi przy małej mnóstwo, więc ma na szczęście świadomość, jak ciężko jest z nią w domu - na tyle, że swój pobyt w pracy nazywa urlopem. Nie żeby próbował, ale twierdzi, że nawet praca górnika przodkowego musi być lżejsza, niż zajmowanie się naszym "słodkim" dziecięciem.
Dzisiaj mam dzień pt. "Po co mi to było?!!!!! :szok:".
 
dzieki paticzku - nie ma to jak sie wyzalic innym mamusiom bo rozumieja... wiem ze rozmowa duzo daje i juz w sumie przez ten tel jak radek dzwonil to juz mi ulzylo jak mnie pocieszal i teraz juz nie moge sie doczekac az wroci z pracy zeby troche z nim pobyc bo teraz 3 dni wolnego bedzie mail pod rzad... ogolnie mam dobrego malza stara sie widze ale ja i tak jakas zdolowana jestem ciezko mi jest z malym od kad jest chory na ten reflux to jest strasznie marudny i temu pewnie ja nie mam humoru m to widzi i potem sa sprzeczki o glupoty...no nic jak wroci to pogadamy i zobaczymy jak bedzie...martwie sie maruda bo znowu wymiotuje byle do tej srody moze znowu dostanie lekarstwo to mu ulzy troche na brzuszku...

wogole to powiem wam ze powolij zapominam jaka to ulga nogi wylozyc na kanape tak jak mam w chwili obecnej, bo kolana mi siadaja od noszenia szymusia a o plecach to juz nie wspomne... byle do lipca moja mama przyleci i juz zostaje to bede mogla do pracy wrocic i odpoczac troche od tego domu i 4 scian:tak:

bosa -
buziak, ja to nawet nie mam wymagań na razie, żeby sama Stellka zasypiała, tylko żeby chociaż się pozwoliła po zaśnięciu odłożyć. A tu zaśnie na rączkach, dla pewności trzymam ją jeszcze z 10-15 minut, odkładam jakbym manewrowała bombą zegarową, a ta tylko dotknie pleckami płaskiej powierzchni - już obudzona. No szału można dostać!
M. robi przy małej mnóstwo, więc ma na szczęście świadomość, jak ciężko jest z nią w domu - na tyle, że swój pobyt w pracy nazywa urlopem. Nie żeby próbował, ale twierdzi, że nawet praca górnika przodkowego musi być lżejsza, niż zajmowanie się naszym "słodkim" dziecięciem.
Dzisiaj mam dzień pt. "Po co mi to było?!!!!! :szok:".

jakbym czytala o sobie i o moim marudzie co dotknie plaskiej powierzchni to nie minie 5 min a on juz na pelnych obrotach:/ ja tez bym sie wybrala na urlop do pracy ;-) usmialam sie z tego gornika przodowego:-) zawsze potrafisz rozbawic nawet w takim temacie;-) dzieki mamusiu xeny wojowniczki :) ja doszlam do wniosku ze zmienie mojemu dane na akcie urodzenia nie bedzie tam SZYMON RADOSLAW TYLKO SMERF MARUDA;-)wiem u nas maly wlasnie sam zasypia tylko w nocy a w dzien tylko sie nosic masakra jakas:(

dobra dzielne mamusie dwojek i jedynek;-) ide pokonwersowac z malzem o moim dole i o marudzie:) dobrej i spokojnej nocki zycze!! ps.i oby nasze marudy zechcialy jutro usypiac na rekach ale nie budzic sie co 5 min w lozeczku c\y na sofie czy na lezaczku ;-) papa
 
Ostatnia edycja:
Bosa dobrze że przynajmniej mąż potrafi docenić trudy rodzicielstwa...powiem Ci szczerze, że moja Zosia nie daje nam tak popalić, a i tak czasami przemknie mi przez głowę myśl, czy to tak miało być? czy tak miało wyglądać nasze życie z dwojką dzieci? ale ta myśl pojawia się w kryzysowych momentach, kiedy jestem niewyspana, ból pleców dobija, dziecko płacze, drugie wisi mi na nodze i woła tylko "mama Pati" a ja się nie moge od małej oderwać ale zaraz sama się rugam w myślach, że tak nie mogę myśleć, bo przecież te dwie czasami zołzowate Niuńki to nasze Skarby, że kocham je najmocniej na świecie! i pocieszam się że czas tak szybko mija, że za niedługo będą razem siedzieć na kocyku i z klocków budować domki dla ptaszków:-D Hania tylko takie buduje:-) a ja będę z emkiem odpoczywać na sofie;-)
edit
buziak do środy nie daleko, będzie dobrze, i te ulewania też w końcu się skończą... dobrze że Twój emek teraz będzie mieć wiecej wolnego, to przynajmniej będziesz miała w nim oparcie i pomoc
 
Ostatnia edycja:
u nas dzis spokojny dzionek ;-)
katjusza czy ty masz wozek X-lander plus fotelik maxi cosi??bo wyczailam na zdjeciu ale nie wiem czy dobrze ;-)
spokojnej nocy

tak jest, x-lander xq + fotelik maxi cosi i bardzo sobie chwalę obydwa ;)

Bosa - może Stelka po prostu przeciwieństwo domatora jest - protestuje przy zbyt długim przebywaniu w domku - no wiesz - mama z żyłką podróżnika to i córa marudzi w czterech ścianach! :-)
 
Uff, drugi dzień bez taty jakoś przeleciał, było nawet lepiej niż myslałam. Chyba dlatego, że człowiek jak nie ma kogo liczyć, pomocy z nikąd nie widać, to mobilizuje się i spręża, aby wszystko ogarnąć.

Jasiek już zdecydowanie lepiej, katarek mniejszy i nawet nie marudzi zbytnio (przynajmniej dziś), ale za to mnie ciągle coś łapie. Od wczoraj gorączka, bolą mnie wszystkie mieśnie i kości! Nie wiedziałam, że aż ich tyle mam, normalnie szok - boli mnie wszystko od czubka głowy po stopy. Łyknęłam garść paracetamolu i jakoś się kulam cały dzień.

Synek był na tyle wyrozumiały, że w ciągu dnia pospaliśmy sobie razem prawie 4 godzinki.:tak:

Bosa - biedna Ty jesteś, Stellka nic, a nic Cię nie oszczędza. Mi koleżanka powiedziała, że dzieci nie lubią odkładania do łóżeczka/kołyski bo jest tam poprostu dużo chłodniej niż na rączkach u mamy/taty. To tak jak my, jak uśniemy pod kocykiem na kanapie, to później położenie się do zimnego łóżka jest już mniej przyjemne.
Coś w tym jest, jak Jaśko zasypia na mnie, to przykrywam go cienkim kocykiem, staram się też leciutko przykryć główkę (tak z jednej strony), a jak nie kocyckiem to pieluszką. Jak uśnie to całego tak zapakowanego odkładam do kołyski, i muszę powiedzieć, że w większości przypadków działa i Jaśko się nie wybudza, a jak się wybudza i marudzi to znaczy, że jest niedojedzony i musi chociaż kilka łyków mleka dostać, i już jest ok:)

Patik - dzielna mama z Ciebie, naprawdę! Jeden mały człowieczek to wyzwanie, a dwoje dzieci to w moich oczach juz bohaterstwo! Cieszę się z eMkiem już lepiej, bo jak widać widać macierzyństwo może być dołujące i wsparcie kochanej osoby jest bezcenne. Mój eMek mniej chętnie zajmuje się Jaśkiem, ale za to mną nawet bardzo. Dba, abym zjadła, pogłaszcze, przytuli, wymasuje plecy i stopy, ukocha i już mi lepiej;-)

Buziak - tak psze Patik, te ulewania na pewno się zaraz skończą, a wygadanie się do eMka przyniesie ulgę

Tulipku - ja czekam, aż się wybudzi do karmienia, kiedyś jak tylko stęknąl to go wyciągałam i karmiłam, a teraz czekam, a potrafi sobie stękać przez sen i ze dwie godziny. Mój pediatra powiedział, że skoro śpi to jest mu to bardziej potrzebne niż jedzenie w tym momencie:), a przewijam przed karmieniem, bo "po" to za bardzo synek się wybudza, chyba, ze zrobi kupkę, to juz nie ma wyjścia, "jak trza to trza".

Marcia - taki domowy rosołek, miam, miam...ja nie wiem kiedy Ty to wszystko robisz przy trójce dzieci!:szok:

Katjusza - zazdroszczę Ci, że już po chrzcinach, my planujemy w czerwcu, tu w Kanadzie, no co nasze rodziny w Polsce strzeliły focha. Trudno, muszą to jakoś przeżyć. Nie wiemy kiedy dokładnie wrócimy, a czekać z tym w nieskończoność nie chcemy.

Ok, zmykam bo mój Maluch domaga się kolacji:)
 
reklama
Witam sie z rana:)

Dzisiaj moje kruszynki były dla mamusi bardzo łaskawe i spałyśmy do 7:) Teraz fikaja sobie szczęśliwe nogami pod karuzelka w łóżeczku (jeszcze się w nim jakoś obie mieszczą:):-D Przed nami samotny dzien. Moja mama wczoraj pojechała do drugiej siostry bo wybieraja sie dzisiaj na wesele i wraca dopiero w srode. Cały czas powtarzam moim dziewczynkom ze maja byc dzisiaj grzeczne bo tatus w pracy do 16 i pomocy brak:) wymodliłam sobie słoneczko bo na spacerze Mysie spią od karmienia do karmienia:) Czyli juz mamy zajęcie na az 3 godzinki:)

Na weselu było fajnie. Na parkiecie chyba nadrobilismy z mezem cała ciąże:):-) Az mi eMek żadnego tancu nie chciał odpuscic:) Probowałam mu polecac tance z innymi kobietami ale powiedział ze chce tylko mnie:):-D Moj eM to taka duza dusza towarzystwa a mi było mega przyjemnie jak mąz tak o mnie zabiegał mimo ze na weselu nie brakowało zgrabnych dziewczyn w rozm.SSSSSSSSSSS:):-D

Jak mi sie uda to tu jeszcze zajrze:) buziolki dla wszystkich.....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry