Bosa jak dobrze ze napisalas tego posta, ja tez mam dzien pod tytulem po co mi to bylo. Dzis jak mi mala plakala zaraz pk wyjsciu na spacer to nawet wozek mialam chec zostawic i odejsc. Pierwszy raz nie wzielam jej na rece i zostawilam sama sobie, placzaca na dluzszy czas. Potem jeszcze przeklinajac pod nosem wyjelam ja z wozka i powiedzialam ze idzie do domu i nie ma przytulania. Matko jakie ja mialam potem wyrzuty sumienia. Niestety po nieprzespanej nocy ciezko mi bylo wycisnac wiecej cierpliwosci. W domu az sie poryczalam , ze takie mysli mialam.mala napewno czuje mojezdenerwowanie. Dzis czuje sie jakbym juz nic niewiedziala o swoim dZiecku. Nie wiem kiedy placze z bolu a kiedy ze zmeczenia. Zla jestem ze kazdy placz zaspokajam cyckiem. Niepotrafie jej odkladac do lozka kiedy jest zmeczona, pozwalam zasypiac w ramionach. Wsciekam sie czytajac jezyk niemowlat pani hogg, nic z tej ksiazki nieudaje mi sie w zycie wprowadzac.
Nie wiem czy mala ma koli czy marudzi z przemeczenia..ratunku
Edit, bosa wszystkiego naj! Katjuszka, jakbym jutro zapomniala, to i dla ciebie usciski urodzinowe. Ja tez jestem byczor- oj ciezkie z nas charakterki!