A u nas dzisiaj dzień, jak z "Alicji w Krainie Czarów" - zdziwnie i zdziwnie ;-) Przeczuwając kiepską pogodę i nie chcąc być uziemieni z małą marudą w domu - rano spontanicznie spakowaliśmy torbę i pojechaliśmy do moich rodziców. Stellka ryczała jeszcze w drodze do samochodu, a potem...ciiisza. Spała w samochodzie, obudziła się na wyjście, u rodziców zasnęła od nowa. Obudziłam na karmienie, pojechaliśmy do mojej siostry - a ta znowu śpi. Pojechaliśmy do restauracji, w której planujemy chrzciny na obiad - Stellka śpi jak kamień.
A ja, jak
tulip, zamiast się cieszyć - zaczęłam się martwić, że sobie odbije w nocy. Po powrocie do domu rodziców znowu obudziłam na karmienie, zjadła ładnie - i znowu zaczęła zasypiać!!! Wystraszyłam się na maksa przed nocą i zaczęłam tańczyć z nią, śpiewać, puszczać karuzelę (pojechałam, wariatka, do rodziców z karuzelą!) - a niuni tylko oczka spadały. W drodze do Wawy znowu spała większość czasu. Stolica powitała nas śniegiem, a ja w cienkiej skórzanej kurtce, cygaretkach nad kostkę, balerinach i z gołymi stopami. Mknęłam do klatki jak rącza gazela

. W domku młoda została wykąpana, nakarmiona, obejrzała z tatą kawałek meczu i zasnęła ładnie.
tulip - MUSIMY CZĘŚCIEJ SIĘ SKARŻYĆ NA NASZE DZIECI!!! Jeśli taki ma być efekt następnego dnia, to skarżmy się ile wlezie.
bosa/katjuszka świętujcie ile wlezie

sto lat
znając bosą to jeszcze wieczorne "świętowanie", prawda?;-)
madzik, a jak! Musiałam eMkowi pokaz nowa bielizna + nowa sukienka zrobić

. Śmiałam się tylko potem, że chyba mu się nie spodobało, skoro tak szybko to ze mnie ściągnął ;-)
Wczoraj pisałam o specjalnych gościach

-
Bosa, możesz być pewna że Pablo Stellki z
Ewisiową Hanią nie zdradził



.
Bosa, gratulejszyn pomysłowego męża - mój zapomniał o moich urodzinach:-

crazy:.
.
No jaki wierny, kochany mój zięciunio przyszły!!!
A męża pstryknij w nos ode mnie

.
Pinka, ciuchów fajnych w UK i tak macie większy wybór niż u nas, więc na pewno coś się znajdzie fajnego.
A ja na chrzcinach wystąpie w takiej sukience, tylko w kolorze miętowej zieleni:

Planuję dokupić do niej jeszcze jakiś ekstrawagancji stroik lub toczek na głowę. Bo mam same duże kapelusze, a raczej nie będą pasować stylistycznie.
Asco, no romantyk jest czasem z mojego męża. Ale to czasem, zwłaszcza odkąd kilka lat temu przeczytał artykuł o uczuciach kobiet w Cosmo i wziął sobie do serca, przekonany, że Cosmopolitan to biblia każdej kobiety ;-) Bo normalnie to my to oboje raczej realistyczno-przyziemne typy jesteśmy. Ale kochamy się oboje nad życie! Takie przejścia już w związku mieliśmy, że o większe trudno, mimo wszystko potrafiliśmy odłożyć to na bok i teraz żyć bez siebie nie możemy. Jak bluszcz zaplątani wokół siebie.
Ech, lecę do sypialni, bo M. mnie już obłapia i grozi akcją a'la neandertalczyk, czyli za włosy i do "jaskini" w celu wiadomym :-)


.