Cześć lasencje! Nocka spoko, poranek też fajny, bo po karmieniu o 8.00, o 9.30 udało mi się uśpić Stellkę metodą Tracy Hogg, czyli: zawinięcie jak naleśnik i poklepywanie "cicho sza". I już od jakiś 12 minut śpi maluch u mnie na łóżku! Odłożona za pierwszym razem!!! Na weekend, który spędzimy u moich rodziców, mam ambitny plan poczytania jak najwięcej książki "zaklinaczki niemowląt", porobienia notatek i wdrożenia w życie mądrych rzeczy. Na razie notuję sobie przebieg dnia Stellki, kiedy jest aktywna, ale zadowolona, kiedy płacze, kiedy je i ile, kiedy, w jakich okolicznościach i na ile zasypia. Na pewno pomoże mi to wyciągnąć konstruktywne wnioski. Na razie pięknie mi procentuje totalna rytualizacja wieczorów - czasu kąpieli, karmienia i sposobu usypiania. Jak wcześniej usypianie trwało godzinami, tak teraz około 15 minut - i śpi w łóżeczku, czasem tylko zalicza po kilku minutach dodatkowe przebudzenie, ale szybko daje się uśpić z powrotem.
jesli chodzi o wstrzymanie laktacji to poki co odciagam po troszeczku mleka tak zeby mi bylo lekko chodzic ale powiem ze mam wrazenie jakby go bylo coraz to wiecej a nie mniej

masakra chodze jak dojarka

sprobuje tej kawy i cycnika bo juz nie wiem jak to ujazmic....

bosa - fajnie ci polecisz i chiny zwiedzisz

szefowi sie podlizasz
Ja laktację miałam wstrzymywaną brutalną metodą - bo farmakologicznie Bromergonem. I jeszcze nie do końca zanikła, po 5 tygodniach. Podobno niektórym bardzo pomaga picie kilku szklanek mocnego naparu z szałwi dziennie. Spróbuj może?
A co do Chin - latam regularnie, a zwiedzić jakoś nigdy nie było dobrze okazji. Za dużo pracy zwykle.
Bosa szef chce wysłać Cie do Chin?

nie mów mi tylko że jeszcze zanim macierzyński Ci się skończy?
patik, mała filozofka Ci rośnie :-)
A prezes przed końcem macierzyńskiego mnie nie wyśle na drugi koniec świata raczej, ale po powrocie w lipcu - pewnie tak. Liczę tylko, że to bardziej w okolicach września będzie. Ale już mi smutno jak pomyślę. Nawet wczoraj rozmawialiśmy z M., co zrobić w takiej sytuacji i jak to rozwiązać. Według niego to najlepiej by było, żebym poleciała w wakacje, bo by sobie na jeden tydzień jedną babcię sprowadził, a na drugi - drugą (obie nauczycielki) do pomocy wieczorami i w nocy, bo w dzień byłaby niania.
Ale ja cichutko liczę, że to się jeszcze trochę odwlecze. A prezes pewnie sobie naiwnie myśli, że tak mnie zaintrygował tym pięknym nowym mieszkaniem, że już nóżkami przebieram z niecierpliwości i doczekać się nie mogę, kiedy zobaczę :-)


.
A Stellka już śpi prawie pół godziny!!!!!!!!!!!!!!!