Kurcze, laski - jest piątek i normalnie byłaby to perspektywa 2 dni odpoczynku i w głowie miałabym tylko JUPI!!! A tu trochę lipa. Jestem chyba wyrodną matką, bo nieco przeraża mnie perspektywa monotonii i zmęczenia każdego dnia przez najbliższe wiele miesięcy :-(.
Młoda na szczęście śpi, musiałam jakoś tymczasowo pozasłaniać u niej okna, bo zasłonę ma taką ozdobną wyłącznie, a że okno od zachodu, to usypianie było ciężkie. Na szczęście był dzisiaj kolo zrobić pomiary do rolet i we wtorek-środę już powinny być. Szkoda tylko, że to ustrojstwo tyle kosztuje, bo to kolejny większy wydatek w tym miesiącu

. No ale niestety - wady i zalety wielkiego, wysokiego okna

.
Bosa skoro Stelka wytrzymała to widocznie wystarczyło, to wy budzicie na karmienie Stelkę???
mamii, tak budzimy-nie budzimy. Staramy się nakarmić na śpiocha o 23.30. Z czystego egoizmu i wygody dajemy jej o tej godzinie, bo inaczej budzi się sama właśnie około 2.00, czyli przerwy ma prawie 6 godzin. No i niby fajnie, ale na kolejne jedzenie budzi się około 5.00-5.30 i spać już dalej nie chce. A jak dotankujemy o 23.30, to budzi się potem na papu o 3.15, a kolejną pobudkę ma o 6.00, ale jeść nie chce, tylko trzeba ją do nas do łóżka przełożyć, to dosypia jeszcze co najmniej do 7.30 - 8.00. Może to nienajlepsza metoda, aletym sposobem daję radę cokolwiek pospać.
Bosa meble już rozmontowane? mam nadzieje że jednak Ci odpuszczą te Chiny
papcia, na razie nie rozmontowujemy, bo czekamy aż wszystkie zacieki wyjdą. Na suficie jeszcze się to powiększa. Co spojrzę, to mnie trafia normalnie!
A z Chinami mam też nadzieję, że się uda uniknąć, chociaż dzisiaj dzwonili z pracy, żebym przygotowała paszport, to podeślą po niego pracownika w poniedziałek i zawiezie do ambasady, żeby mi "na wszelki wypadek" wizę wyrobić, wrrrrrrr



.
Mam nadzieję, że Ci się będzie fajnie na nowej kuchence gotowało. Ja ze swojej płyty ostatnio sporadycznie korzystam, a moim największym przyjacielem piekarnik. Nie mam czasu na bardziej skomplikowane potrawy, a cielęcina, polędwica czy jakieś inne mięso same się w zasadzie pieką. Zostaje tylko przerzucić mix sałat do miski, dokroić jakiegoś pomidora i ogórka, doprawić sosem i obiad gotowy. A dziś zaszalałam. Wrzuciłam do piekarnika dodatkowo frytki. A ile wrzasku i protestów Stellki o to było! Bo jak to tak ją zostawić na leżaczku i odejść na całe 3-4 minuty

?