reklama

Marcóweczki 2011

hihi:-) myślę że nikt się na ciebie nie złości Marudko:-) a drażnimy się z tobą...my z M. też czasem myślimy że jakbyśmy wpadli/zaciążyli np w czasie studiów to wcale nie byłoby tak źle:-) ale wtedy zwalam na niego że on zawsze taki odpowiedzialny musiał/musi być :-D hihi:-)

Miluś
- miłego dnia:-) i nie szalej z chrześniakiem za bardzo tylko się oszczędzaj:-)
 
reklama
Witajcie Ciężaróweczki Kochane! zaglądam do Was, ale jakoś weny brak na pisanie:no: wieczorami zasypiam razem z Haneczką, wczoraj trochę posiedziałam ale nie miałam siły na nic, znowu brzuch bolał i plecy:-( z katarem prawie się już pożegnałam:tak: za to wylazła mi opryszczka na ustach:wściekła/y:

mam pytanie: czy któraś z mam które już rodziły wcześniej miała pękniętą szyjkę macicy podczas porodu i czy lekarze podczas kolejnej ciąży biorą to w ogóle pod uwagę, w tym sensie czy istnieje jakieś ryzyko przy kolejnych ciążach, że szyjka będzie osłabiona?

miłego dnia dziewczynki:-)
 
hihi myślę że nikt się na ciebie nie złości Marudko a drażnimy się z tobą...my z M. też czasem myślimy że jakbyśmy wpadli/zaciążyli np w czasie studiów to wcale nie byłoby tak źle ale wtedy zwalam na niego że on zawsze taki odpowiedzialny musiał/musi być hihi
No - to mój to samo.. Taki odpowiedzialny.. Ale na studiach to my jeszcze tylko kolegami byliśmy - dopiero koniec studiów zmobilizował nas do podjęcia jakiś działań :-D Potem się odwlekało wszystko, bo nie było mieszkanka.. Ale w końcu wszystko zaczęło się układać - choć mi zdażają się myśli, że może trzeba było poczekać - w końcu dopiero co wzięlismy ślub.. Na szczęście mężuś utwierdza w przekonaniu, że dobrze wszsytko zaplanowaliśmy sobie :sorry:
Witajcie Ciężaróweczki Kochane! zaglądam do Was, ale jakoś weny brak na pisanie wieczorami zasypiam razem z Haneczką, wczoraj trochę posiedziałam ale nie miałam siły na nic, znowu brzuch bolał i plecy z katarem prawie się już pożegnałam za to wylazła mi opryszczka na ustach
miłego dnia dziewczynki
Hmmm.. ja tylko powiem coś o opryszczce.. Koleżanka z pracy co już rodziła - to czasami powiem mi jakąś ciekawostkę.. I tak kiedyś wspomniała, że jak się przechodzi coś w ciąży, m.in. opryszczkę to dzidzia się uodparnia już w brzuszku na takie świństwa!!! Więc chyba dobrze, że pocierpisz trochę teraz.. Ale i słyszałam przypadki - niestety smutne - że mamusie z opryszczką całowały swoje ledwo narodzone dzieci - i niestety one nie dawały rady z tym wirusem.. okazywał się dla nich śmiertelny.. Więc teraz dobrze, że Ci się przytrafiło.. ale po urodzeniu tak czy siak uważałabym z maleństwem.. jakby znowu się wirus uaktywnił.
Do tego koledzy w pracy o tyle mnie uświadomili, że to taki ‘śmieszny’ wirus, który objawia się wtedy gdy nie udało się ‘wykluć’ innej chorobie.. Więc może tym samym udało Ci się uniknąć przeziębienia – które ostatnio dopada wszystkich dookoła!!! Ot – takie mądrości starszych panów ;-P
Maruda - ja tez z 13-go marca:> pozdrów męża :) z tego dnia są bardzo fajni ludzie:D:D:D
Dziękujemy na pozdrowienia i mężuś - całkowicie przyznaje Ci rację - jak to fajnie mieć w pracy gg i internet :-D
 
Kochane

czytam i czytam o tych rozach i barbie- i nie do konca wiem- dlaczego kazdy mysli ze rozowy kolor musi byc cukierkowy- badz tez gejowski..
Moj Partner nosi czasem rozowe koszulki polo- ale to nie jest roz Paris Hilton - ale taki delikatny- spalony ( jako holender nie ma do tego jakichs zlych skojazen jak nasze polskie- dodam "pieknie" ubrane -chlopaki)
Powiem wam- wyglada zajebiscie przystojnie.
Mysle ze dla dziewczynki tez da sie znalezc ladny rozowy kolorek- do tego polaczyc go z innym i bedzie "gitara"

Bosa- Zobacz jaka juz Gwiazda z twojej coroni :) Cale forum juz o niej pisze. Hihi pewna jestem jak za kilka miesiecy napiszesz- ze niewyobrazasz sobie zeby twoja ukochana corcia byla syneczkiem ;-)
Poza tym- to pierwsze- wiec nastepnym razem moze uda sie zobaczyc " dindongi" ( moj szwagier tak mowi na jajeczka)
 
No ale produkujecie od rana ciężaróweczki!
Nasze koty dzisiaj miały śpiocha, nie poganiały nas do wstania z łóżka i w efekcie zaspaliśmy z M. 20 minut. Jak poparzeni motaliśmy się po mieszkaniu i deptaliśmy obudzonym już kotom po ogonach. Ale zdążyliśmy!

Bosa, tak czytam i czytam i chyba jeszcze jestes w szoku bez radosci, ale zmieni Ci sie,zobaczysz ;)
Ja mialam tak z Olafem. To znaczy... chcialam dziewczynke, mialam dla dziewczynki imie...Wyobrazalam sobie jak to bedzie super i w ogole...a tutaj nagle takie... chlopiec... Pierwsza reakcja podobna do Twojej- zdziwienie i chyba troche taki żal....ale w koncu zaczelam sie cieszyc...i bylo fajnie :)

Bosonozka, tak przeczytalam twoj opis i w sumie widze podobienstwo miedzy nami.... To znaczy...wydaje mi sie, ze kiedys taka nie bylam( stalam sie po przejsciach z bylym i tym jak potraktowali mnie moi przyjaciele )... Nadal lubie ludzi, nadal staram sie byc ok, ale na szczescie nie ma we mnie glupiej naiwnosci.

Aha. :-D


A jesli ktos ma partnera, ktory ma tak na imie? Hahahahahahaahha.

No jeszcze się trochę szokujemy z M. U nas cały problem polega na tym, że synek żył w naszych głowach jeszcze przed ciążą. Dla nas to było realne, żyjące dziecko (swoją drogą ostatnio uzgodniliśmy, że będzie miał na imię jak Twój smyk - Olaf :-)) No i nagle go nie ma :-( Musimy przejść okres żalu za synkiem i zaczniemy się cieszyć z córeczki. Bo zaczniemy, jakie jest wyjście ;-)?

I wiesz co? Też mam wrażenie, że jesteśmy podobne pod pewnymi względami. A co do Kena i Barbie... pozwolę sobie opowiedzieć dowcip, przekaż Kenowi koniecznie:
"Wchodzi mężczyzna do sklepu z zabawkami i mówi, że chciałby kupić lalkę Barbie dla córki. Na to sprzedawczyni:
- Oczywiście! Mamy Barbie Hawajską za 60 zł, Barbie Narciarkę za 65 zł, Barbie Imprezową, Nowojorską, California Girl po 80 zł i Barbie Rozwiedzioną za 1000 zł.
- Ale dlaczego Barbie Rozwiedziona jest taka droga?!!! - pyta zszokowany mężczyna
- Bo Barbie Rozwiedziona jest w zestawie z domem Kena, samochodem Kena, jachtem Kena i stajnią Kena!".
Jeden z moich ulubionych dowcipów!

Bosa - co ty w ogóle gadasz za głupoty:biggrin2: już samo nazwanie córci Gwiazdeczką świadczy o waszym "zmiękczeniu" :biggrin2: dacie radę... córci nie trzeba ubierać na różowo żeby wyrosła z niej pełnowartośiowa nastolatka a później kobietka:biggrin2: tylko uważaj... bo jak będzie w okresie buntu to może da ci popalić ze słodko pierdzącymi plakatami w pokoju i różową garderobą :-D hihi:-D tak na złość rodzicom:biggrin2:
No miękniemy, miękniemy. Albo z tym imieniem to najzwyklejszy przebłysk geniuszu był ;-)
Co do różu - ja różową garderobę zniosę, sama mam kilka różowych ciuchów. Ale słodkie plakaty i nie daj Bóg! jakieś Hanny Montany - ratunku!!!!! Nie zniesę!!! Ja właśnie dzisiaj miałam zamiar zlecić siostrze malowanie obrazów do pokoju Gwiazdy:
lem_kizette.jpg Portrait de Mademoiselle Poum Rachou_92x46.jpg I gdzie tu miejsce dla Hanny Montany czy innej Barbie Girl?!

hihi:biggrin2: myślę że nikt się na ciebie nie złości Marudko:biggrin2: a drażnimy się z tobą...my z M. też czasem myślimy że jakbyśmy wpadli/zaciążyli np w czasie studiów to wcale nie byłoby tak źle:biggrin2: ale wtedy zwalam na niego że on zawsze taki odpowiedzialny musiał/musi być :-D hihi:biggrin2:

Miluś
- miłego dnia:biggrin2: i nie szalej z chrześniakiem za bardzo tylko się oszczędzaj:biggrin2:

Marudko, ja tam się nie złoszczę. Ja się łączę w bólu wieku średniego ;-)

Futrzakowa, z tym zaciążeniem na studiach - jak ja teraz zazdroszczę koleżankom, które posprawiały sobie maluchy na 2-3 roku studiów!!! Wtedy to się wydawała tragedia, a dziś wiem, że byłoby ok. Rodzice by pomogli, a dzisiaj bym miała dzieciaczka w szkole i luzik. A tak mało zajęć miałam! Na co ja czekałam? Hahaha!

Migotka - dzielna dziewczynko!!! Dbaj o siebie i dzieciaczka, ale nie rezygnuj przypadkiem z matury! To dla dziecka też robisz! Pomyśl, ile czasu będziesz miała teraz na naukę ;-)

Milutek - baw się dobrze!

Tulip - róż jest ok. Tylko ja nie lubię takiej zbyt słodko-różowej dziewczynkowej "subkultury" - takiej kojarzącej się z małymi miss z południa USA.
Mój M. bardzo chętnie nosi róż, ma i polówki, i koszule, i swetry. Nawet koszulę ode mnie z kołnierzykiem i mankietami w kolorze fuksji i fuksjowy krawat do tego! Męski facet nawet w różu pozostaje męski!!!
No a z gwiazdy mojej szykuje się prawdziwa diva! Już rodzicom poprzestawiała w głowach.
A wczoraj mąż po treningu przytaszczył do domu lampkę robiącą kolorowe gwiazdki na ścianach i suficie!!!
 
Ostatnia edycja:
Maruda1 właśnie ta opryszczka wylazła jak byłam jeszcze przeziębiona:-( wiem że muszę uważać, z Hanią w ciąży też chyba miałam ze dwa razy, a 3 po porodzie znowu wylazła i musiałam ją karmić z maseczką na twarzy, żeby jej nie zarazić...
 
Cześć:-).


Jak zwykle produkacja postów od rana idzie pełna parą. Ja tak na chwilke. Poczytałam Was i zaraz zmykam. Mój M kazał mi iść dziś na jakieś zakupy. Stwierdził wczoraj ,że w swojej kurteczce jesiennej wyglądam strasznie:wściekła/y:. Miły co nie? Kazał mi nie wracać bez nowej, pasującej na brzuszek. To już zrobię to dla niego a przy okazji pewnie jeszce coś znajdę. Bo naprawde w stare ubrania ledwo się mieszcę.

Patik cieszę się ,że choróbska pomału odpuszcają ci;-).

Migotka odpoczywaj i niczym się nie martw. Ze szkoła napewno dasz radę.

Bosonóża świetny dowcip. A ile w nim mądrości życiowej jest zawarte:-D.
 
miałam już długiego posta i go wcięło:wściekła/y:
zgodnie z Waszymi kategoriami zaliczam sie do wieku średniego:-D 30 już stuknęła, tak czy siak na zostanie młodą mamusią za bardzo szans nie miałam, mojego M. poznałam zbliżając się do 27 lat więc i tak mamy tempo;-) szybka decyzja o wspólnym życiu, ślub, dzidzia, budowa domu no i druga dzidzia:tak:

migotka uważaj na siebie, pozwól się rozpieszczać i leż jak każą, bo najważniejsza jest teraz Fasolka w brzuszku, ze szkołą sobie poradzisz:tak: trzymam kciuki:-)

Bosonóżka kochana sama byłam w szoku jak przeczytałam Twojego posta, więc Wasze zaskoczenie musi być ogromne!!! ale widzę że Twój M. ma zdrowe podejście do tej niespodzianki, a miał się zapłakać;-) najważniejsze że Fasoleczka zdrowa, ciąża przebiega prawidłowo tylko sie cieszyć i gratulować:tak:, z cała resztą pomału dojdziecie do ładu
 
To i mi bliżej do tego "średniego"wieku:no:. Dobrz chociaż ,że nie wyglądam na tyle. Ale od jakiegoś czasu co urodziny dostaję od przyjaciółki kartkę urodzinową taką 18-nastkową. Miłe ale już kilka ich się uzbierało. Śmieje się już z nią ,że chyba pora świętować 19 urodziny:-D.
 
reklama
Witam!!!

Bosa świetny ten dowcip,prawie się posikałam ze śmiechu.
Migotka trzymam za Ciebie kciuki,dasz radę .

Ja sie rozchorowałam na całego,Natalka mnie poczęstowała niestety:baffled:A w sobote mam pierwszy zjazd na studiach:no: I jeszcze szefowa zadzwoniła dzisiaj z samego rana "zapraszając " mnie na rozmowe:szok: Koniecznie dzisiaj chce się spotkać.Muszę więc zorganizować kogoś do opieki nad Natalką.Strasznie jestem zła:angry::angry::angry::angry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry