Dziewczyny co mi sie wydarzyło , zaczne od tego, ze wczoraj był u nas facet z firmy ogladac dach , taka sierota przyjechała ze hej. No nic przylazł, przyniosłam mu drabine postawiłam pod okno dachowe, mówie mu pójde po tescia, a on ze da rade sam, odsunełam sie troche, Elena patrzyła na to co on robi , ale w dosc duzej odległosci ode mnie. Nagle patrze on leci z ta drabina na Elene, ta drabina mu sie osunęła, wyskoczyłam z kuchni, by ratowac jakos swoje dziecko, wygladało to mega groźnie, udało mi sie podłozyc reke pod drabine by zamortyzowac ciezar na jej nodze i chyba mam złamany palec, dzis ide do lekarza, Elenie chyba nic powaznego sie nie stało , noge ma zaczerwieniona, ale normalnie chodzi, nie utyka, na razie nie ma nawet siniaka, mam nadzieje , ze chyba wszystko ok, co myslicie.Fachowcowi nic sie nie stało. powiem Wam ze mała wyła, jak nie wiem, ja sie cała trzesłam i w ogole nie czułam tego palca, ze chyba złamany, ja cie krece, dziekuję Bogu że nic sie jej powaznego nie stało, przeciez mógł ja zabic