znalazlam na necie jakas polska przychodnie w londynie umowilam sie na 17.00, ale nie wiem czy moj M zdazy z pracy wrocic, nie odbiera telefonu bo pewnie zajety okropnie, nie wiem czy jest sens tam jechac wogole bo brzuch boli mnie coraz bardziej, wogole nic juz nie wiem:-( kupilam dzis test jeszcze jeden taki tani i duzo mniej czuly niz te co robilam wczesniej i wyszedl negatywny

ja nie wiem co sie dzieje, jest to niemozliwe zeby 4 testy sie pomylily, chyba wlasnie trace swoja kruszynke:-( nie sadze zeby hcg tak od razu spadlo zeby test nie wykryl, widocznie ogolnie mialam niskie, a ze tamte testy byly czule to wykryly, a niskie hcg oznacza ze ciaza nie rozwija sie prawidlowo wiec stad pewnie to krwawienie dazace do poronienia:-( myslicie ze jest sens jechac do tego lekarza?? czy jesli przepisze mi leki to na pewno one pomoga?? ja mieszkam godzine od londynu, ta przychodnia jest w centrum wiec zanim sie przebijemy przez korki, nawet nie chodzi o cene tej wizyty bo jest dosc duza ale czy po prostu jest sens?? czy dopoki nie wyplyna ze mnie jakies duze skrzepy znaczy ze dzidzia jest?? i da sie ja uratowac?? czy taka ciaza ma jeszcze szanse normalnie sie rozwinac?? boze mam tyle pytan i nikogo kogo moglabym zapytac, jestem przerazona i zalamana, juz bym wolala zeby sie okazalo ze wogole w ciazy nie bylam, ze testy zwariowaly niz ze poronilam:-

-

-

-

-(