reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Marzec 2009

reklama
Ja zdałam dopiero za 3 razem:eek:zaraz jak odebrałam prawko to jeździłam ale mało mąż zostawił mi swój samochód jak dla mnie za duży Ford mondeo kombi i jeszcze disel nie czułam się w nim dobrze ale od czasu do czasu jeździłam,później juz zaczoł mi przeszkadzac brzuch i ogólnie mąż stwierdził że do puki nie urodze mam nie jeździć bo to nie pora na douczanie się tym bardziej że jego nie było i musiałm douczać się sama,no i tak czas zleciał teraz sie boje zapakowac dwujkę dzieci i po tak długiej przerwie jeździć (całosci jeździłam może 2 miesiące od zdanego egzaminu do czasu kiedy dałam se spokuj)
 
ewelcia, witaj ponownie :-)

Ja prawko mam już 8 lat i jestem czynnym kierowcą. Z małą tez jeźdże gdzie chcę i kiedy chcę odkąd mamy dwa auta. Mój M zrobił prawko na miesiąc przed porodem, a zaczynał 8 lat temu :-) Tak jak Ty Moje Maleństwo, skończył te wszystkie kursy tylko nie podszedł do egzaminu, a teraz miał motywację. Bał się,że sama pojade do porodu :tak::tak::tak:
 
Ja mam prawko od 17 roku życia (już 11 lat jeżdżę), ale mój m też jakoś nigdy nie mógł się zebrać. Raz zrobił kurs, nie zdał teoretycznego i potem juz mu się nie chciało znowu uczyć (to było z 7 lat temu), a teraz w grudniu poszedł znowu na kurs, bo już bez auta trudno się ruszyć i zdał na początku kwietnia, za pierwszym razem :cool2: pojechał zdawać do Łomży, bo w warszawie ciężko zdać...
 
Mój zaczął jeździć w listopadzie zeszłego roku i w połowie stycznia miał już egzamin - nie zdał, na szczęście nastepny termin miał za tydzień i już zdał :tak: Także spokojnie miałam zapas :-D
 
Maniulka - rozumiem. Ale chyba warto kiedyś znów pod okiem męża odświeżyć umiejętności, bo przy dzieciach to chyba przydatne.
Mój Krzysiek też ma prawko od 17 roku życia i zdał za pierwszym razem. Marzę o tym, żeby dobrze jeździć. Milion razy miałam sen, ze pędzę samochodem i wiatr we włosach:cool2: To chyba kabriolet musiał być:-D
 
miotlica jak na razie to sobie odpuszczę ja z wózkiem szybciej jeżdżę niż auta po Szczecińskich drogach tu normalnie się nie da jeździć :rofl2:ale juz niedługo będę szlifować swoje umiejętnosci jak pojadę do męża do Norwegi tam jest mniejszy ruch,większa kultura na drogach i wszyscy jeżdżą przepisowo no chyba że jakis polak się trafi(np.mój mąż )
 
miotlica, musisz wkońcu urzeczywistnić ten sen :tak:
Ja też zdałam za pierwszym razem, mój m mówi, że ja to się chyba urodziłam za kierownicą :-) Jeździłam jeszcze w 9 miesiącu, dopóki mi auta nie zabrał jak już dostał swój papier :-D
 
ja tylko wpadam się odmeldować, żebyście nie myślały że nawiałam:-D
troche mamy roboty z porządkowaniem naszej działki bo od zamieszkania nie doprowadzilismy jeszcze trawnika do ładu, poza tym jest u nas moja siostra wiec mam co robic:tak: korzystam z tego ze ona pilnuje Oliwiera a ja uprzatam dom itp:tak:
Byliśmy dziś na szczepieniu:tak: Oliwier byl bardzo dzielny i grzeczny!! nie zapłakał ani razu a miał 2 wkłucia:tak: taka byłam z niego dumnaaaaaaaaaaaaaaaa:szok::-)

Dobra spadam spać bo padnieta dziś jestem:-(
Sorki ale nie jestem w stanie teraz nadrobić czegokolwiek:-(

Buziaki dla Was Kochane:tak:
 
reklama
ja zrobiłam prawko dwa lata temu. wczesniej nie było mi potrzebne w zasadzie. mój Adam zrobił za pierwszym razem mając 17 lat... i tez jeździł zanim je zrobił;-) A ja pewnie bym nie robiła ale jakoś się trafiło więc poszłam, blisko domu bo się przeprowadzilismy itd.pracowałam już więc na jazdy chodziłam na 7 rano... a ja straszny spioch jestem:-) Na pierwszym egzaminie nie zdałam - ale mogłabym się odwoływać. Koła zapiszczały mi podczas ruszania - stałam na pasach - więc mogły zabuksować, a facet powiedział mi że nie panuję nad mechanizmamipojazdu i mnie oblał. za drugim razem już było ok chociaz strasznie się denerwowałam.ręce misie pociły i noga na sprzegle skakała. Żeby było śmieszniej dwa razy wylosowałam to samo auto.... Opla corsę, nr 16;-) - pamiętam. Jeżdziłam samochodem męża ale ponieważ on w pracy jeżdzi sporo więc tak naprawdę jeździłam tylko od czasu do czasu a rok temu jak pojechałam nad morze to mąż kupił mi autko!!! Przyjechał nim po mnie nad morze - było obwiązane żółta wstążką. Jak podłączy duży komp to wam wkleje zdjęcie na zamkniętym - bo w laptopie nie mam tego fotosa. fajna niespodzianka. jeździłam do 7 miesiąca - bo potem to żadko wychodziłam juz z domu.a jak wychodziłam to zwykle z mężem więc onjechał. chociaz odkąd mam prawko to skrzętnie z tego korzytsa - szczególnie na imprezach. a teraz ma dodatkowy argument - przeciż karmiz to i tak nie pijesz:laugh2: więc kierowcy już nie mam. Odkąd jest Zuzia widzę, że gdyby nie samochód ciężko by było. mieszkam w samym centrum miasta więc pakuję młoda do auta i psa tez i jedziemy gdzies na osiedle lub do parku i dopiero zaczynamy spacer. także Miotlica - bardzo dobra decyzja z tym prawkiem. Zawsze się przydaje chociaz ja zawsze myślałam, że mnie potrzebne nie będzie
 
Do góry