Hej Dziewuszki, to bedzie moj ostatni post do was na tym watku.
Dziekuje za slowa wsparcia, widzialam, ale nie bylam w stanie odpisac...
Zaluje bardzo, ze nie dotrwalam do watku zamknietego i nie poznalysmy naszych twarzy, ale wiedzcie ze sie z wami zzylam i z tego powodu tez mi smutno

Bylam w 13 tygodniu, delikatnie zaplamilam na bezowo i bylabym daleka od paniki, ale delikatnie kulo mnie w lewej pachwinie, co wzielam za bol wiezadel. Jednak bol rozlal sie na plecy, wiec ip, usg i wyrok - dziecko od ok dwoch tygodni nie zyje, a ja wlasnie ronie

Coz, urodzilam, ironia losu po 3 cieciach.
Nie ma we mnie zlosci czy rozpaczy - tylko zal i tesknota, ale zdaje sobie sprawe z cala moca, ze nie bylo tu niczyjej winy. Tak po prostu mialo byc.Widac z ciaza cos sie dzialo, czego wczesniej usg nie pokazalo, byc moze defekt zarodka lub lozyska, nie dowiem sie nigdy. Badania mialam porobione, bylam zdrowa jak ryba, wiec najprosciej mi wytlumaczyc, ze po 3 zdrowych ciazach, cos w naturze "nie pyklo".
Na dzien dzisiejszy nie wiem, czy jeszcze bedziemy sie starac, musze to przetrawic.
No i juz nie smece, prosze was, zebyscie sie nie przejmowaly na wyrost, bo nie ma to sensu - badzcie szczesliwe i cieszcie sie ciaza

Caluje was :*:*:*