Ja w ogole ten porod uwazam za jedna wilka farse.. Polozna byla zla, ze zaczelam rodzic, bo nie mogla klachac z kolezankami.. pote, co chwila masaz i jeszcze do mnie z oburzeniem, ze czemu pani tak sie glosno zachowuje.. a ja dziewczyny juz nie moglam wytrzymac.. prawie 3 godziny skurczy partych(gdzies czytalam, ze jak diecko sie nie urodzi do 3 godz od skurczy partych to cc).. myslalam, ze wyjda mi procz dziecka wszytske wnetrznosci.. a to wszytsko przez to, ze glowka dziecka nie chciala zejsc do kanalu rodnego. uwazam, ze jakby tak cholerna polozna nie robila mi, co chwile masazu, nie podala oksy to wszytsko by bylo tak jak powinno..
Co do pekniecia to zdarzyli mnie naciac,co rowniez zrobili nie podczas skurczu.. moj A nie umial juz patrzec jka sie mecze.. po 12 godzinach juz plakalam, mialam serdecznie dosc.. w szpitalu prawie w depresej wpadlam.. ciezki porod, potem brak pokarmu = mala glodna i non stop wrzeszczala albo na cycu wisiala.. ale na szczescie mam zdrowe dziecko.. i to sie teraz liczy.. tak jak mowia, ze bol sie nie pamieta ale wspomnienia zostana na zawsze.. teraz juz sobie obiecalala, ze przy drugim dziecku biore swoja polozna , przynajmniej beda mnie traktowac jak czlowieka..
Przepraszam, ze sie tak rozpisalam
