A
Asiowo
Gość
No... i w koncu mam chwilke wiec spłodziłam opis "akcji" :
To może teraz ja... :-)
A więc... skurczyki męczyły mnie od rana, ale to wiecie, bo na bieżąco zdawałam relację
Po południu mi troszke przeszło wieć pojechalismy na ogródek, na lody i wrócilismy ok 19
Po 20 zaczęły sie coraz częstsze skórcze, ale ciagle nieregularne, wiec ciagle nie miałam pojecia, ze to juz to, ale miałam taka nadzieje:-) po 22 skurcze byly juz bardziej regularne i nie do zniesienia wiec zaczelismy sie zbierac... ale to juz wszytko wiecie
Na porodówke dojechalismy po 23, na izbie przyjec babka mówi, ze teraz, aby szybciej poszło trzeba wezc na 3 pietro schodami, bo winda zepsuta
i podobno juz było widac, ze rodze
Na oddziale połozna odrazu mnie zbadała i okazało sie, ze mam juz 8cm rozwarcia:-)Mąż schodził na izbe przyjec do połozna mu, ze ma sie spieszyc bo moze sie zdazyc na poród
No i wzieli mnie odrazu na porodowke, przebili pecherz, wody lekko zielone, mąż na szczęście juz dotarł z powrotem:-) No i natychamist zrobiło sie 10 cm! (oczywiscie na jakiekolwiek znieczulenie było juz za pozno
) No i odrazu skurcze parte... sił juz nie miałam i męczyłam sie bardzo... po 20 minutach połozna mi musiała pomóc i uzyła kleszczy i mała była na zewnatrz. Nie płakała i była sina, a ja przerazona
ale na szczescie po chwili załapała oddech:-) Ulga niesamowita jak głowka była juz na zewnatrz. Później łozysko raz dwa poszło, ale szycie troszke bolesne. Nie nacieli mnie, ale przez te kleszcze pękłam w 1 miejscu i 1 szew na zewntarz jest, dokucza mi ciagle
Mam twarda skore podobno, bo połozna nie umiała sie we mnie wbić z igła
30 minut po połnocy było juz po wszystkim i o 1 przeszłam juz do sali:-) Mąż pojechał do domku, a ja zamiast spać i odpoczywać cały czas patrzyłam się na mała:-)ehhh...
Pielegniarki śmiały sie, ze jak wczesniej lezałam na patologii to tak sie wyszkoliłam i wiedziałam kiedy przyjchać, podbno idealnie wyczekałam:-) A ja myśle, że to załuga cioteczeke z BB;-)
Wiecie co... narodziny dziecka, to najcudowniejsza chwila w zyciu... Nigdy tego nie zapomne... ciągle nie umiem uwierzyc w to, ze ta mała istatotka jest nasza:-) Meczyłam sie cały dzien, ale poród raz dwa.. i ciesze sie, ze te ostatnie chwile z brzuszkiem spedziłam w domku z mezem, a nie w szpitalu na spacerach z kropłowka
No i oczywiscie ciagle nie wiem jakie u nas mają gadżety typu wanna, piłki, masaże, itd...
To może teraz ja... :-)
A więc... skurczyki męczyły mnie od rana, ale to wiecie, bo na bieżąco zdawałam relację
Po południu mi troszke przeszło wieć pojechalismy na ogródek, na lody i wrócilismy ok 19
Po 20 zaczęły sie coraz częstsze skórcze, ale ciagle nieregularne, wiec ciagle nie miałam pojecia, ze to juz to, ale miałam taka nadzieje:-) po 22 skurcze byly juz bardziej regularne i nie do zniesienia wiec zaczelismy sie zbierac... ale to juz wszytko wiecie
Na porodówke dojechalismy po 23, na izbie przyjec babka mówi, ze teraz, aby szybciej poszło trzeba wezc na 3 pietro schodami, bo winda zepsuta
i podobno juz było widac, ze rodze
Na oddziale połozna odrazu mnie zbadała i okazało sie, ze mam juz 8cm rozwarcia:-)Mąż schodził na izbe przyjec do połozna mu, ze ma sie spieszyc bo moze sie zdazyc na poród
No i wzieli mnie odrazu na porodowke, przebili pecherz, wody lekko zielone, mąż na szczęście juz dotarł z powrotem:-) No i natychamist zrobiło sie 10 cm! (oczywiscie na jakiekolwiek znieczulenie było juz za pozno
) No i odrazu skurcze parte... sił juz nie miałam i męczyłam sie bardzo... po 20 minutach połozna mi musiała pomóc i uzyła kleszczy i mała była na zewnatrz. Nie płakała i była sina, a ja przerazona
ale na szczescie po chwili załapała oddech:-) Ulga niesamowita jak głowka była juz na zewnatrz. Później łozysko raz dwa poszło, ale szycie troszke bolesne. Nie nacieli mnie, ale przez te kleszcze pękłam w 1 miejscu i 1 szew na zewntarz jest, dokucza mi ciagle
Mam twarda skore podobno, bo połozna nie umiała sie we mnie wbić z igła
30 minut po połnocy było juz po wszystkim i o 1 przeszłam juz do sali:-) Mąż pojechał do domku, a ja zamiast spać i odpoczywać cały czas patrzyłam się na mała:-)ehhh... Pielegniarki śmiały sie, ze jak wczesniej lezałam na patologii to tak sie wyszkoliłam i wiedziałam kiedy przyjchać, podbno idealnie wyczekałam:-) A ja myśle, że to załuga cioteczeke z BB;-)
Wiecie co... narodziny dziecka, to najcudowniejsza chwila w zyciu... Nigdy tego nie zapomne... ciągle nie umiem uwierzyc w to, ze ta mała istatotka jest nasza:-) Meczyłam sie cały dzien, ale poród raz dwa.. i ciesze sie, ze te ostatnie chwile z brzuszkiem spedziłam w domku z mezem, a nie w szpitalu na spacerach z kropłowka

No i oczywiscie ciagle nie wiem jakie u nas mają gadżety typu wanna, piłki, masaże, itd...

a porod chyba mozna zaliczyc do udanych bo to wkoncu 20 minut trwalo !! Cora jeszcze nieraz Cie wymeczy i da Wam w kosc :-) Tatus pewnie bedzie chetnie prowadzil wozek z Paulinka-slicznie razem wygladaja ;-)


