• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Młode mamy-przyszłe i obecne-WĄTEK GŁÓWNY!

femme wiem co to znaczy siedziec mamie na glowie,bo sama tak mam. Ale nie spieszyłabym się z zamieszkaniem z nim tylko dlatego że nie chcesz mieszkac z mamą.lepiej nie robić nic pochobnie a później się rozczarowac.

ide na jagody do lasu... chce któras troche?:-)
 
reklama
No więc zaczął się odzywać wmawiać mi że się zmienił że żałuje że nigdy sobie tego nie wybaczy że chciał by to wszystko naprawić bla bla bla ... spotkałam się z nim dotknął brzuszka rozmawiał z nim itp itd ... zaczął się tym wszystkim interesować patrzeć na rzeczy dla dziecka planować przyszłość itp itd... a że ja nie mam zbytnio co z sobą zrobić bo mieszkam u mamy i jej faceta i nie czuje się tu dobrze i długo nie wytrzymała bym zresztą nie chce siedzieć ciągle mamie na plecach chce się usamodzielnić nie chce ciągle słyszeć że przeze mnie to i tamto marze o swoim mieszkanku o tym żebym mogła urządzić pokój dla dziecka żeby być w końcu szczęśliwa ... i postanowiłam spróbować zostałam u niego na noc rozmawialiśmy on mnie teraz traktuje bardzo dobrze stara się i stwierdziłam że jestem za przeproszeniem w takiej dupie że nic nie stracę jak spróbuje a jeśli jest szansa że będzie dobrze to warto z niej skorzystać... tyle że ja nie potrafię póki co być przy nim szczęśliwa bo go nienawidzę za to co mi zrobił i jak potraktował nie potrafię przy nim być szczęśliwa ale mam nadzieje że będzie umiał to zmienić może jak już będziemy na swoim też będzie inaczej jak będę mogła zobaczyć że naprawdę się zmienił ...
Ale bądź co bądź męczy mnie niesamowicie ta sytuacja i nie mam już na nic siły :-(
 
angel to sie moze zaczac dziac w kazej chwili :tak:jeszcze nic nie przesadzaone hehe miedzy nami jest tylko kilka dni roznicy wiec kto wiek :-) widac dzialalysmy w podobnym czasi hhe:-p
asiowo dzidzka cudnaaaa :tak: aniolek i opis tez super bo po nim jakos inaczej patrze na ten porod mam straszne leki i ten opis troszke pozwolil mi sie oswoic :-p zycze duzooooo sily ;-)

a z tymi przewijakami to przez was nie wiem czy kupic czy nie hehhe :rofl2: balam sie w sumie tylko o kregoslup ze bedzie mnie bolal przy schylaniu sie :confused: no ale teraz nie wiem pomysle nad tym poki co nie kupuje najwyzej mama mi kupi
femme ja wierze ze bedziesz silna i ze wszystko sie ulozy nie wiem czy czytalas pierwsze z moich wiadomosci tam opisalam moja sytuacje potrzebowalam sie wyzalic i powiedziec ze to ja spierdolilam zycie sobie i bliskiej mi osobie dlatego patrze na Twoja sytuacje z drugiej strony bo to ja bylam krzywdzacom a nie krzywdzona ehhhh i nie wiem co bym zrobila gdyby Kris odszedl i powiedzial "Twoje piec minut juz dawno sie skonczylo" nie wiem czy dobrze robisz i nikt tego nie wie ale jesli cos czujesz do niego (a czujesz skoro chcesz jeszcze raz stanac na niepewnym gruncie) i tak jak mowisz i tak jestes w ciemnej dupie to moze to jest swiatelko w tunelu ?? domyslam sie ze bardzo ciezko jest przebaczyc a o zapomnieniu nie ma mowy ale niektorzy ludzie naprawde sie zmieniaja doceniaja wszystko po stracie nie wiem czy jest tak w Twoim przypadku ale 3mam kciuki za was bo kazdy zasluguje na szczescie !!
 
Ostatnia edycja:
Oleńka przynieś mi jagódek....Chociaż troszkę:tak: Mniam,mniam:-) Tylko wróć bez kleszczy,bo to dziadostwo wszędzie sie teraz pałęta...

Femme fatale hmm....jakoś tak sobie myślę,że może dobrze zrobiłaś...może on faktycznie się zmienił...Może jest szansa byście zapomnieli o tym co było i stworzyli rodzinę...Tylko szkoda mi Ciebie bardzo,bo mimo wszystko cierpisz...Jeśli już zdecydowałaś się spróbować to nie możesz się tak zadręczać...Zrobiłaś to żeby sprawdzić czy będzie lepiej,a nie po to żeby cierpieć...Daj sobie troszkę czasu,poukładaj to wszystko i spróbuj cieszyć się tym co wybrałaś...Ciesz się swoim dzieckiem...Jeśli się nie uda to świat sie nie zawali,a Ty jesteś silna kobietką...Kiedy macie zamieszkać razem???
 
Femme wydaje mi sie, ze tak czujesz, bo poprostu ta rana po nim jest za swierza.. podswiadomie to robisz.. niby chaialbys byc z nim szczesliwa ale pamietasz, co zrobil, co powiedzial:/ Gdybyscie zeszli sie znowu po jakism roku to byloby Ci pewnie latwiej.. nie wiem, co Ci poradzic.. :-(

Asiowo no porod jak marzenie naprawde:-) a i napisze jeszcze raz corcia przecudna:tak:

Mika co do tego karmienia piersia to nie do konca jest tak.. karmienie wcale nie jest takie latwe jakby sie wydawalo.. i wydaje mi sie, ze nie mozna sie nauczyc tego w szkole rodzenia.. nigdy ni bedziesz wiedziala, jak dzidzius bedzie chwytal brodawke.. czasem trzeba sie niezle nameczyc;-):tak::-p
 
Femme a Wy będziecie to mieszkanie wynajmować???Baśka ma całkowitą rację...Rany są za świeże.Za rok wyglądałoby to inaczej...Bo mogłabyś naprawdę zacząć od nowa...Musisz spróbować zrobić to teraz:tak: A co tam Ci podpowiada ten Twój rozumek???Serce nie sługa co???Niestety rozum czasem nie ma możliwości przebicia...


Koszmarku ja uważam,że mimo wszystko Twoja sytuacja jest inna niż Femme...Chociaż Twojego "błędu" już nie da się zmienić...Faceci jednak troszkę inaczej niż kobiety znoszą takie sytuacje...Ale i tak podziwiam Twojego faceta za to co zrobił...
 
Ostatnia edycja:
aniu pewnie ze moja sytuacja jest inna chodzi mi o sam watek dawania szansy chociaz podobno co za duzo to niezdrowo sama nie wiem co dokladnie tu powiedziec bo to ciezka sprawa i femme napewno sama musi dojsc do setna sprawy nikt jej tu nie pomoze my mozemy napisac swoje opinie na ten temat bo kazda ma inny poglad dzieje sie tak bo kazda z nas inaczej zycie doswiadcza ehh ciezkie to wszystko :-(
 
reklama
Asiowo gratuluje ślicznej corci i łatwego porodu :-)
Jeśli chodzi o karmienie to to jest druga rzecz której obawiam sie najbardziej... Pierwsza to oczywiście poród :-p
Famme już wczoraj pisałam ze bardzo Ci współczuje i trzymam za ciebie kciuki... Gorzej jeżeli on będzie taki jak większość facetów i po wprowadzeniu sie na swoje bedzie sie zachowywał tak że on nie ma w domu obowiązków tylko ty masz sie wszystkim zajmować... A wiem jakie to trudne w ciąży... A później jak jeszcze dzidzia przyjdzie
Netgirl co do tel to ja tylko po części moge się z tobą zgodzić bo ja akurat jestem w takiej sytuacji że z rodzicami to od kilku lat widuje sie czasami na święta i to też rzadko które i dzięki tel kom mam z nimi jaki kolwiek kontakt... Ty zresztą też tak teraz masz więc powinnaś sie cieszyć że są... No ale fakt, jednak niszczą bliskość... Ile razy myślałam sobie o tym jak M. był w wojsku że gdyby nie te telefony to jakieś listy by sie pisało... No ale tak chociaż na bieżąco wiedziałam co sie u niego dzieje

Do mnie mama chce przyjechać na początku października (termin mam na 26 września i stwierdziłam że lepiej na początku października bo jak na 2tyg zjadą do polski to nawet jak przenosze to wnusiątko zobacza), a chce mi przyjechać pomóc... A ja sama nie wiem czy tego chce... boje sie że ona mi będzie narzucać to jak mam sie zajmować maleństwem itd... wiadomo zawsze pomoc, bo ja bede mogła sie z dzidzią oswajać a ona sie mieszkaniem troszke zajmie ale sama nie wiem.
Nie pamiętam czy coś jeszcze którejś miałam odpisać... eh... jeszcze zaspana jakaś jestem...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry