ANIA2608
Szczęśliwa żona i mamusia
Oleńka,Firanka moje gratulacje
Polna ja też sie z Tobą zgadzam.Nie będę podawać dziecku jedzenia na podłodze,ale jak coś spadnie i chwyci do buźki to przecież nic się nie stanie!To jest normalny człowiek i jak najbardziej musi się przyzwyczajać do wszystkiego
Ale myślę,że Mika powinnaś uprać te pierwsze zabawki.Jednak dopiero jak dzidzia się urodzi,bo tak jak Polna mówi jeszcze zdążą się zakurzyć.
Femme nie denerwuj się tak.Wiadomo,że zgodziłaś sie na to tylko dla tego,że chciałaś by to on coś zmienił i on sie starał...Ale ludzie nawet jeśli się zmieniają to niestety nie tak od razu.Dałaś mu szansę i powinien to wykorzystać,ale sama wiesz najlepiej jaki jest i co Ci zrobił więc zanim całkiem sie zmieni to pewnie trochę minie.W każdym razie Ty się nie przejmuj i nie stresuj.Jak coś nie wyjdzie to go pogonisz
I nie patrz na to,że to jego dziecko,bo w złych momentach pewnie Ci się go odechciewa...Myśl tylko o tym,że to jest Twoja kruszynka,część Ciebie i kochasz ja najbardziej na świecie
Bądź dzielna Kochana

Polna ja też sie z Tobą zgadzam.Nie będę podawać dziecku jedzenia na podłodze,ale jak coś spadnie i chwyci do buźki to przecież nic się nie stanie!To jest normalny człowiek i jak najbardziej musi się przyzwyczajać do wszystkiego
Ale myślę,że Mika powinnaś uprać te pierwsze zabawki.Jednak dopiero jak dzidzia się urodzi,bo tak jak Polna mówi jeszcze zdążą się zakurzyć.Femme nie denerwuj się tak.Wiadomo,że zgodziłaś sie na to tylko dla tego,że chciałaś by to on coś zmienił i on sie starał...Ale ludzie nawet jeśli się zmieniają to niestety nie tak od razu.Dałaś mu szansę i powinien to wykorzystać,ale sama wiesz najlepiej jaki jest i co Ci zrobił więc zanim całkiem sie zmieni to pewnie trochę minie.W każdym razie Ty się nie przejmuj i nie stresuj.Jak coś nie wyjdzie to go pogonisz
I nie patrz na to,że to jego dziecko,bo w złych momentach pewnie Ci się go odechciewa...Myśl tylko o tym,że to jest Twoja kruszynka,część Ciebie i kochasz ja najbardziej na świecie
Bądź dzielna Kochana
no a ja to ... hoho bylam lekko zalamana ,co chwile plakac mi sie chcialo wogole ciezko bylo ,nic nie jadlam ehhh chodzilam ciagle z telefonem w rece i czekalam na smsy od P jak wariatka
:-(ale po jakis 3 tygodniach doszlam do siebie,zaczelam wszystko porzadkowac i wpadlam w nowy rytm dnia 

a zakladc im sie tam nie oplaca ,zreszta tam sa takie zasady ze glowa mala
ale jakos zycje,dzwonie do Niego z telegrosika co 2 tygodnie i rozmawiamy sobie poltora godzinki :-)