Happy to fakt.. jakis czas temu jeszcze taki kochaniutki byl, do potulenia sie.. a teraz to taki diabel.. bo on robi naprawde wszystko czego jego dusza zapragnie.. ja rozumiem bo dziecko to dziecko, ale sa tez pewne granice.. jak ja jestem np, w kuchni i on lobuzuje to mu nie pozwalam na to poprostu i on sie zaraz denerwuje i placze a ta mowi chodz do mamusi, nie dobra ciocia krzyczy na niunie tak.. sory ale bez jaj..



odrazu wyrzucilam. Mi by bylo wstyd cos takiego dac.
No ale ksiedza nie przegadasz, zaswiadczenia nie wydal. Jedynie "pozwolenie" na chrzest w tamtej parafii