Witam!
Zaraz wam napisze co niemiłego mi się przydarzyło (napisałam to już na sierpniówkach, ale z Wami tez sie podzielę):
Witam! Ja po glukozie miałam bardzo niemiłą i stresującą sytuację, czy ja muszę mieć pecha do takich bab. 2 dni temu byłam w Urzędzie Pracy zanieść nowy dowód osobisty, kobieta znowu mnie z góry potraktowała, nie miała o co się przyczepić to o to że przyszłam o 14, a Urząd jest czynny do 15:30, czy muszą się ludzie tak wyżywać i to jeszcze na ciężarnej.
A dziś tak wstałam o 7 rano, noc miałam nie przespaną nie wiem dlaczego. Później około 5:00, podczas snu złapał mnie okropny kurcz łydki, nie dałam rady sie z nim uporać, budziłam męża, aż pięściami waliłam, po dłuższym czasie obudził sie i mi rozmasował, a mi teraz strasznie boli ta łydka.
No i tak na glukozie byłam około 7:30, oczywiście długa kolejka, na szczęście był ze mną mąż i w niej stał, a ja siedziałam. Jak już była moja kolej była 8:15, jak weszłam pielęgniarka zaczęła mnie opieprzać ze ja tak późno przyszłam, ze sobie pójdę do szpitala robić bo to sie nie wyrobią (a szpital jest trochę daleko, jakieś 30min drogi z buta) . Ja na to ze nie moja wina ze taka kolejka i nikt mnie nie przepuścił a jestem tu już od godziny, a ona do mnie, ze jak Pani taka odważna to było wejść zapytać, a ja mówię że nie będę wpychać sie między ludzi i ze mogły wywiesić karteczkę że na glukozę można wejść bez kolejki. Ona do mnie na to, ze w szpitalu jest coś tam do skarg i żebym sobie podanie złożyła z tekstem "dzieciaku". rozrobiła mi tą glukozę, już cytryny nie dawałam, bo chyba by już mnie zabiła. Wypiłam chwila moment z trzęsącymi się rękoma, bo nie chciało mi sie dłużej wysłuchiwać obelg. I ona z tekstem proszę swoją wodę zabrać, no to wzięłam wyszłam na korytarz, włożyłam butlę do torebki, później jakaś Pani do mnie ze Pani coś kapie, ja do torebki a tam mokro, na szczęście dokumenty miałam w torebce foliowej, ale niestety indeks trochę się zalał i co sie okazuję baba lekko mi przekręciła tą wodę, normalna suka, bo tego inaczej nazwać sie nie da. Musiałam aż wyjść pospacerować bo tak mnie wkurzyła ze aż ryczeć mi się chciało i ręce mi latały. Wróciłam później i po 9:15 pobrali mi krew.
Taka nie miła była pielęgniarka która tylko przy stoliczku siedzi, tamta co pobiera krew nic sie nie odezwała. Normalnie szlak trafia, czy ja mam szczęście do takich ludzi.
Ja żebym wiedziała że na czczo bez glukozy krwi sie nie pobiera to bym w domu wypiła i oszczędziłabym sobie nerwów i przykrości.
Oliwia to masz wesoło z dzieciaczkami, a jak ty dajesz sobie radę, pomagają ci??
Snoopy pewnie dzidzia przytyła, zaserwowałaś przeciez ostatnio jej kurację natłuszczającą
