Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
. Po powrocie siedzimy jeszcze do ok. 23. Pozniej idziemy spac. Budze sie w nocy, ok.1.30 na siusiu. Za 1,5 godz. znowu mi sie siusiu chce, a przy okazji i nr 2. Zalatwiam to i znowu do lozeczka, po godzince znowu zaliczam kibelek, itd (siusiu mi sie chcialo coraz czesciej). Mysle sobie, o nie znowu nerki, kurcze. Brzusio troszke przy tym pobolewa, ale nie za bardzo. Rano, ok 8.30 budze meza, po kolejnej wizycie w WC. ( uwierzycie, ze nie obudzil sie ani razu przy l
). I mowie mu ze mnie troszke brzuszek boli (co 7 min) i sie martwie czy z malym wszystko ok, bo sie naczytalam o odklejeniu lozyska i takich tam. No ale na szczesie mam USG na 11.15, a wczesniej musze i tak odebrac skierowanie w przychodni wiec i tak pojedziemy. Biore prysznic, jem kanapke, zbieramy sie, dopakowujemy torbe (zupenie nie wiem po co, bo przeciez az tak nie boli, no ale moze cos byc nie wporzadku z maluszkiem i moga mnie zostawic w szpitalu na obserwacji-o naiwnosci!!). Jedziemy, ja leze na tylnich siedzeniach, bo troche mnie boli i strasznie mi sie chce spac, wkoncu chodzilam cala noc. Idziemy do okienka i mowie, ze ja odebrac skierowanie na USG, a tak przy okazji to czy moglby mnie zobaczyc jakis lekarz, bo cos mnie tak boli i moze juz bedzie porod niedlugo
Blyskawicznie biora mnie do gabinetu, pan doktor pyta jak sie czuje (bardzo dobrze) i czy dam rade wejsc na lezanka (oczywiscie ze dam przeciez czuje sie znakomicie), siadam, doktor bada, no i tu szok- rozwarcie na 4 cm, zapraszam na izbe przyjec. Wychodzimy na poczekalnie, patrze na moja blada mamusie i mowie, idziemy rodzic:-) Podjezdzamy na izbe przyjec (przychodnia przyszpitalna, wiec to zaraz obok), blyskawicznie nas rejstruja i jedziemy na gore, na porodowke. Jestesmy tam rowniutko o 12.00. Sliczny pojedynczy pokoik z lazienka i drewnianymi mebelkami. Fajnie tu
. Polozna mnie bada rozwarcie na 5. Oj to jeszcze potrwa, bo przy pierwszym dziecku, to tak cm na godz idzie. Myslimy i cale szczescie, maz zapomnial aparatu. Na szczescie do domu jakies 20, wiec w 2 strony wyrobi sie w godz. Jedzie, zostajemy same z mama. Robi mi sie niedobrze, ale nie wymiotuje. Po 50 min polozna znowu bada, rozwarcie na 8cm. Wola lekarza. Patrze na nia i mowie ze chyba wlasnie odeszly mi wody, rzeczywiscie odeszly
.Mama w panice, Jacek nie zdarzy, dzwoni do niego zeby sie pospieszyl. Za jakies 20 min wpada moj maz, blady jak papierek lakmusowy. Zaczyna sie, skurcze sa coraz czestrze i coraz silniejsze. Przysypiam i budze sie tylko na skurcze. Jacek siedzi obok mnie i zupelnie skolowany nie wie co robic, nie chce zeby mnie dotykal ani sie do mnie odzywal, denerwuje mnie. Wiec tylko siedzi i patrzy sie na mnie jak szpak w gnat i podaje (na rzadanie) platki lodu do picia. Jest godz. ok 2, lekarz mowi ze czas przec. Jacek trzyma mi jedna noge, polozna druga, jak przychodza bole to pre. Wszyscy mowia ze swietnie mi idzie i ze chyba cwiczylam (ciekawe jak to mozna przecwiczyc??). Skoro tak swietnie, to czemu dziecko nie idzie?? Maly dochodzi i sie cofa. Ja miedzy bolami po prostu zasypiam (dobrze ze nie chrapie) i budze sie na parcie. I tak jakies 1,5 godz. W miedzyczasie boja sie o Jacka bo kolor na twarzy zmienia mu sie z bialego na szary, ale daje rade:-) . Lekarz podaje znieczulenie w krocze i mnie przecina. No i doslownie za 5 min, dokladnie o 15.35 wychodzi moj maly rozrabiaka. Zabieraja go od razu do mierzenia i wazenia, Jacek wszystko filmuje, ogrzewaja maluszka troszke, zawijaja, zakladaja czapeczke, ja w tym czasie rodze lozysko i mnie zszywaja. Jacek bierze Mikolajka na rece i przynosi go do mnie. I biore go w ramiona, mojego malego mezczyzne i nie wiem ktore uczucie jest we mnie silniejsze, radosc, szczescie czy strach. Strach przed wielka niewiadoma, ktora sie pojawila wraz z przyjsciem na swiat mojego chlopczyka. Chlopczyka, ktory jest najwiekszy i najmniejszy na swiecie. Bo to najmniejsze cialko, jakie w zyciu widzialam, ale najwieksza milosc jaka dostalam od losu.:-) 