• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Mój poród

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Magdaleona

Fanka BB :)
Witam, wszystkie na razie nie mam czasu nadrabiać zaległości więc tylko opisze co i jak.
Po pierwsze miałam być w szpitalu o 7:40... ale ZASPAŁAM ;) i obudziłam się po 7. W drodze do szpitala dostałam telefon od lekarki gdzie jestem i że mam szybko się rejestrować i biegem na porodówkę!
W szpitalu byłam o 8:20 ale oczywiście na wstępie papierki do wypełnienia i na salę porodową - tu przygotowanie zajęło mi godzinę do 9:45. Całe szczęście ogoliłam się w domu bo koleżanka wspominała o tępej żyletce... Lewatywa to była konieczność, no i w sumie to dobrze bo dobę po porodzie miałam spokój.
O 9:45 biegiem na salę operacyjną, bo wszyscy na mnie czekali... Dostałam wejflon (nie wiem jak się to pisze) i znieczulenie ale nie wiem czy zoo i podpajęczynówkowe ... (tak na marginesie to wkłucie wajflonu bardziej bolało) Po znieczuleniu założyli mi cewnik - tego już na szczęście nie czułam.
Ogólnie na sali panowała luźna atmosfera, radyjko (pamiętam, że jakaś polska piosenka leciała). Mi się troszkę film urywał i co chwilę asystentka pani anestezjolog mówiła mi nowe informacje, które z lekkim opóźnieniem do mnie docierały. Np mówi że właśnie się szarpią z małą i próbują ją wyciągnąć, na co ja jej odpowiedział: "Jak to już?? Przecież ja nic nie czuję". A ona się śmieje że po to jest znieczulenie ;D.
Kolejna informacja, że to mała tak krzyczy - dotarło do mnie dopiero jak mi to uświadomiła.
Oliwka urodziła się (a raczej ją wydobyli) o 10:05 - tak więc wszystko było błyskawicznie.
Potem pokazali mi małą - najpierw że to dziewczynka i że w czasie porodu nic jej nie urosło. Potem położyli mi małą na ramieniu. Mogłam ją pogłaskać i usałować i chwilkę się nacieszyć - na ile mi świadomość pozwalała.
Potem pamiętam jak mnie wywozili z sali i umieścili w sali pooperacyjnej, gdzie 6 godzin schodziło ze mnie znieczulenie - niestety nie poszłam na żadne leki przeciwbólowe i brzuch strasznie dawał mi w kość.
O 17 zostałam przewieziona na zwykły oddział i dopiero wtedy dostałam córeczkę. Była ze mną do 21 w tym czasie panie przychodziły ją przewijać i brały na dokarmianie. Ja nie chciałm ze względu na bardzo silne i bardzo dużą ilość leków przeciwbólowych - niestety bezskutecznych, więc i tak nie byłam w stanie się choćby przekręcić na bok, żeby jakoś pokarmić dziecko.
W piątek rano wyciągnęli mi cewnik i musiałam sobie jakoś radzić i człapać do wc - co było niezłym wyzwaniem.
Teraz już jestem mniej obolała i zadowolona, bo przez pierwsze 3 dni zastanawiałam się czy nie było lepiej ryzykować rozerwania spojenia łonowego i rodzić naturalnie. Teraz już niczego nie żałuję.
Muszę kończyć bo zbliża się pora karmienia...
Buziaki, zaglądne jutro.
 
reklama
Magdaleona najserdeczniejsze gratulacje!!!!
Ale się wzruszyłam :) Niech ci twoja kruszynka przysporzy jak najwięcej szczęścia. Wracaj do sił szybko i z usmiechem na buzi :)
 
o kurcze Magdaleona super, że miałaś chwilke by napisać jak poszło ;)
GRATULUJE córeczki !!! i troche Ci zazdroszcze, że jesteś już po ;D
 
Magdaleona - super że to wszystko opisałaś i że znów jesteś z nami już po rozdwojeniu. Gratuluję CI córeczki. Czekamy na fotki :)
 
Jej, Magdaleona, ale masz super, ze juz po i malutka cala i zdrowa juz przy Tobie :) Zazdroszcze... :) No i czekam na fotki oczywiscie!!
 
reklama
Gratulacje Madziu dla Ciebie i dla Oliwki!

Aż się popłakałam! Bardzo się cieszę, że wszystko się udało i jesteście zdrowe już w domu! Pisz jak tylko możesz o wszystkim i czekamy na zdjęcia!
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry