BlackWizard
Fanka BB :)
Nie wiem co jest tej mojej marudzie. Może po prostu nie potrzebuje już tyle jedzonka, albo przechodzi jakiś skok rozwojowy.
Wczoraj jedzenie wyglądało tak, że ona chodziła przy meblach a ja za nią z miseczką i łyżeczką i wtedy jadła. A jak ją wsadzałam do krzesełka do karmienia to ryyyyyk. Tak samo było z deserem. jedynie kaszkę na kolacje normalnie mi zjadła. Nie wiem, może ona na siedząco nie chce jeść i nie chce tracić czasu, tylko być ciągle w ruchu, pojęcia nie mam
.
Oj już sobota. Pani Adamsowa wraca w poniedziałek. Za szybko ten czas leci, za szybko!
W skrócie tylko napiszę, że spędzam z mężem wspaniały tydzień. Pogoda za oknem piękna, dużo czasu spacerujemy z Julką. We wtorek odkryliśmy fajny plac zabaw w naszej mieścince, z takimi huśtawkami poświęconymi właśnie dla takich maluchów. Więc Julka zaliczyła swój pierwszy raz na huśtawce i była w niebowzięta, tak się chichrała, że aż szkoda było ją z tamtąd wyciągać :-).
Brzuszek trochę daje mi w kość, mam całe żebra obolałe, ale jakoś żyję. No i mam wrażenie, że jakby brzuch mi się obniżył. Cholerka trochę za wcześnie. Mam nadzieję, że to tylko jakieś złudzenie i że szybciej na porodówie nie wyląduje, bo nawet torby do szpitala nie mam jeszcze spakowanej ;-).
Ostatnio widzę, że pustki na forum panują. Ale to dobrze, nie będę miała dużo do nadrobienia jak przyjdzie poniedziałek i wróci szara rzeczywistość
.
Życzę Wam dziewuszki miłego dnia, postaram się jeszcze zajrzeć wieczorkiem. :-)
Wczoraj jedzenie wyglądało tak, że ona chodziła przy meblach a ja za nią z miseczką i łyżeczką i wtedy jadła. A jak ją wsadzałam do krzesełka do karmienia to ryyyyyk. Tak samo było z deserem. jedynie kaszkę na kolacje normalnie mi zjadła. Nie wiem, może ona na siedząco nie chce jeść i nie chce tracić czasu, tylko być ciągle w ruchu, pojęcia nie mam
.Oj już sobota. Pani Adamsowa wraca w poniedziałek. Za szybko ten czas leci, za szybko!
W skrócie tylko napiszę, że spędzam z mężem wspaniały tydzień. Pogoda za oknem piękna, dużo czasu spacerujemy z Julką. We wtorek odkryliśmy fajny plac zabaw w naszej mieścince, z takimi huśtawkami poświęconymi właśnie dla takich maluchów. Więc Julka zaliczyła swój pierwszy raz na huśtawce i była w niebowzięta, tak się chichrała, że aż szkoda było ją z tamtąd wyciągać :-).Brzuszek trochę daje mi w kość, mam całe żebra obolałe, ale jakoś żyję. No i mam wrażenie, że jakby brzuch mi się obniżył. Cholerka trochę za wcześnie. Mam nadzieję, że to tylko jakieś złudzenie i że szybciej na porodówie nie wyląduje, bo nawet torby do szpitala nie mam jeszcze spakowanej ;-).
Ostatnio widzę, że pustki na forum panują. Ale to dobrze, nie będę miała dużo do nadrobienia jak przyjdzie poniedziałek i wróci szara rzeczywistość
.Życzę Wam dziewuszki miłego dnia, postaram się jeszcze zajrzeć wieczorkiem. :-)
my też staramy się jak najwięcej czasu na dworze spędzać... Ania właśnie szykuje mi się do spania, a Juluś lata po całym domu.
. Męża się chwilowo wyzbyłam z domu, pojechał odwiedzić swoich dziadków, bo z dziadka zdrowiem kiepsko, ja nie miałam ani sił ani nastroju żeby tam jechać i urządzam sobie błogie lenistwo w domu ;-).
jakieś większe śmieci wyzbierane, ale wiadomo kurz siada itp. Nawet bardziej gruntowne porządki zrobiłam bo miałam napad sprzątania a Kinia taka grzeczna, że aż się zdziwiłam, że tyle przy niej zrobiłam. Jedynie z myciem podłóg musiałam zaczekać na męża bo już marudna była bo spała tylko raz a z 2 drzemki zrezygnowała. Ale za to już ładnie śpi :-)
Ania dostała katarku i wojowaliśmy pprawie całą noc
wyciągam jej katarek fridą, i psikam solą fizjologiczną. płakała trochę, ukołysałam ją i przysnęła.
ale co tam... Julka jest mądra i liczę, że szybko załapie...