reklama

nasi mężczyźni...

no mamo boo chyba krzykiem w tej sytuacji niewiele moznaby bylo osiagnac ::)

ewunia:przepraszam nie zrozumialam cie wczesniej :P

a co do olewania hmm ja to raczej nie dalabym rady tak sie wylaczyc...moze dobrym sposobem byloby wyskoczenie gdzies na chwile i pogadanie sobie, ale nie na temat tego kto sie bardziej stara tylko rozmowa taka zwyczajna jak dawniej, bez wyrzutow, pretensji i oczekiwan... ja wolalabym to tak zalatwic (bo juz to przerabialam) a ciagle wyrzuty nie poprawia nastroju tylko go pogorsza,tak jak nasza naburmuszona mina (co moze odebrac resztki ochoty panow do jakiej kolwiek rozmowy)
;)
 
reklama
Niestety - Rafał owszem wpał na to, żeby gdzieś wyjść, ale skończyło się na spacerze z Oskarem po parku. A rozmawiać normalnie, rozmawiamy, tylko zawzse wraca ten temat - a on jakby głuchy albo ślepy - więc zostajesiedzieć i nic nie mówić, bo potem, że ja jestem marudna albo mam zły dzień itd. Wczoraj jak wróciłam z pracy to posprzątał i ugotował anwet obiad a ja nic nie robiłam - mam to w nosie :)
 
Qrczę Rafał właśnie jedzie do agencji pracy,bo prawdopodobnie wyjedzie do Czech pracować. Możliwe, że będzie w domu na weekendy, a ja będę musiała poprosić mamę moją, żeby się do mnie na ten czas wprowadziła..... Masakra.... Smutno mi, ale nie chcę mu tego pokazywać, bo wiem, że robi to tylko ze względu na pieniądze...... Z jednej strony chcę żeby wyjechał (jedne to kasa a dwa to nadzieja, że to coś poprawi) a z drugiej nie chcę być tutaj bez Niego... Wiem, że na forum kilka dziewczyn też musiało sobie poradzić z takim problemem - jakbyście mogły to napiszcie coś o tym.....
 
MamoBoo, a nie dasz rady sama mieszkać?
Ja mimo mojej love do mamy, nie zdzierżłabym jej tu :(

i jeszcze jedno: ja jestem takiego zdania, że łagodnością i dobrynm słowem więcej się zdziała niż boczeniem się i wymaganiem od faceta, żebyu się czegoś domyślił...

Ja jestem (tak sobie myślę) osoba, która potrafi się domyślić pewnych rzeczy. Łatwiej mi się żyje wtedy, gdy ktoś na spokojnie powie o co mu chodzi i jeszcze do tego pochwali!
choć wiem, że nieraz nóż się w kieszeni otwoera, gdy trzeba po raz setny powiedziec o co chodzi, czego oczekuję itp. i jeszcze zauważyć dobro...
 
Niestety - póki co nie dam rady. Z resztą już kiedyś rozmawiałam o tym z mamą, bo wiedziałam, że taka sytuacja nastąpi i powiedziała, że się zgadza. A dla mojej mami będzie to nawet ukojenie, bo mieszka z moim bratem w domku jednorodzinnym, gdzie cały dzień sprząta, gotuje, pierze itd. A u mnie będzie tylko pilnowała Oskarka, więc swojego rodzaju będzie to dla niej odpoczynek. Poza tym bałabym się chyba sama mieszkać....
Ja już nie mam siły się powtarzać. Będzie chciał się zmienić to się zmieni i tyle..... Jajuż próbowałam na wszelkie sposoby - na spokojnie też. I co ? Efektów nie widać.....
 
Polly pisze:
Moj Michas na szczescie nie rwie sie do kuchni, bo ja bardzo lubie piec i gotowac. Sprzatam tez sama, bo siedze w domu, a on pracuje dosyc dlugo i ma odpowiedzialna prace, wiec jak wraca do domu to nie chce zeby mial za duzo obowiazkow. Jego cholerna dyrektorka chyba na zlosc (wie, ze dopiero jestesmy po slubie i ze ja jestem w ciazy) wysyla go caly czas na szkolenia i w najblizszym miesiacu bedzie tylko 11 dni ze mna, bo inne, wlacznie z weekendami jest na szkolenich w najdalszych zakatkach Polski. Mam juz tego dosc. Humorkow nie mam, wiec sie nie klocimy, no i generalnie jest po staremu. Jedna zmiana, to to ze niczego nie moge nosic. Pomimo, ze czuje sie na silach i wkurza mnie wyreczanie we wszystkim, daje mu sie czasami wykazac...Tak wam  zazdroszcze jak piszecie ze wasi mezowie caly czas wam powtarzaja ze was kochaja.. Moj michas, choc wiem ze mnie bardzo kocha, to bardzo zadko to mowi... Kiedys mi to przeszkadzalo, ale juz sie przyzwyczailam... A tak pozatym, to ja wciaz notorycznie zapominam o ciazy i on tez, ale mysle ze po USG sie to zmieni..

Polly ...masz kobieto cierpliwość... mój mąż po pierwsze dostaje opiernicz kilka razy w tygodniu żeby za bardzo sie nie rozpuscił... pracuje ale oczekuje od niego ze jak wróci z pracy to : zajmie sie dzieckie, zainteresuje ogrodem , i jeszcze....zadba o mnie troche ... nie wyobrazam sobie zeby go nie było przy mnie - zwłaszcza teraz gdy mamy dziecko - a jak byłam w ciązy to w sumie chyba z 20 nocy spalismy osobno... bo on wyjezdzał służbowo a ja byłam u rodziców...
 
reklama
azik pisze:
osinka pisze:
kurcze, a ja jakaś zdenerwowana chodzę, od dwóch dni obrywa się mojemu mężowi, wrzeszczę na niego o byle co, czepiam się słówek, wszystko źle robi... sama nie wiem co mi jest, biedak chodzi  z miną zbitego psa, co mnie jeszcze bardziej wnerwia  :(
chyba wypiję podwójna melisę...  :-[ :-[ :-[

osinka może @ się zbliża...
Ja tez tak myslalam jakis czas temu,kiedy czulam sie identycznie,ale nici z tego.Bylam przekonana ze to zblizajaca sie @,jeszcze bardziej ze gdzies dwa tygodnie przed tem sobie ubzduralam ze mam owulacje...czy to mozliwe ze pod czas karmienia moze nastapic owulacja,ale okres nie??????????? W kazdym badz razie chyba nam wszystkim od czasu do czasu odbija...ech,co zrobic...kobiety ::) ;D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry