Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Przecież nie o tym była moja wypowiedź. Chodzi o emocje kobiety w ciąży i o niepotrzebny stres. Eh .. dobra.A może mówiła OK, żeby Cię nie straszyć? I woli skontrolować wcześniej?
Naprawdę masz problem by pójść na dodatkowe USG?
Jeśli sprawdzała tylko szybkośc tetna to nie ma w tym nic złego. Nie zaleca się słuchania serca w tym czasie ale nie jest to potrzebne do tego aby określić jak szybko bije. To sa dwie różne sprawy.Przecież nie o tym była moja wypowiedź. Chodzi o emocje kobiety w ciąży i o niepotrzebny stres. Eh .. dobra.
A tak dla twojej wiedzy - bo widzę, że strasznie mnie ciśniesz - nie jest wskazane robić zbyt często dopplera a lekarka chciała 2 dni po dopplerze 6 tygodniowego płodu sobie sprawdzić bicie serduszka nie mając ku temu podstaw. Może zacznij rozpatrywać świat z perspektywy obiektywnej a nie tylko, że jakaś marudząca matka nie chcę robić dodatkowego usg.
Wiesz, ja bym zaufała lekarzowi. Każda ciąża jest inna, masz farta, że lekarz się w jakiś sposób interesuje/angażuje.Hej! Taka bardziej myśl czy też żal post. Urodziłam 1 dziecko - zdrowa ciąża, zdrowe dziecko. W 1 trymestrze miałam badanie krwi w 6tc, i trzy usg (6, 9, 12). Żadnych beta HCG - i miałam święty spokój. Teraz - 2 ciąża - dowiedziałam się o niej relatywnie wcześnie bo w 4+2. I tu zaczyna się po prostu dla mnie ciąg stresu..."Zrób beta hcg", "no ale zrób jak wzrasta po 48h, ale wiesz - jak nie wzrośnie to poronienie albo pozamaciczna, może być różnie". Wynik dobry. mmm koniecznie przyjdź na USG, musi serduszko bić. Idę na USG 6+3 - wszystko ok. Wczoraj moja ginekolog patrzy na badania - oj coś słabo to serduszko bije, powinno 150. Czytam w Internecie - na 6 tydzień w normie, lekarka która robiła USG też powiedziała, że jest wszystko dobrze. Ale lekarka w ramach konsultacji już w 6+5 chciała robić kolejne usg - czy bije, a może nie bije? może umarło? Wściekłam się. Nie - przyjdę za dwa tygodnie. Proszę przyjść za tydzień - i dodaje - "różnie może być w tym czasie".
I powiem Wam, że od wczoraj chodzę zła i wściekła - wiadomo, że przejęłam się słowami lekarki, ale myślę sobie, że na co nam ta cała medycyna jak kobieta w ciąży w 1 trymestrze traktowana jest jako potencjalne Kot Schrödingera. I dlaczego? Bo z jednej strony jestem w ciąży ale non stop czuję, że muszę udowadniać komuś, że jednak nie poroniłam i mam już tego serdecznie dosyć.
Nie umiem się cieszyć tą ciążą i duża w tym zasługa lekarzy.