Cieszę się, że Wam się mój brzuszek podoba. Może w końcu uwierzę, że na prawdę jestem w ciąży...
Muszę się Wam przyznać, że do tej pory czasem się boję, że okaże się, że jednak to było tylko urojenie, że zwyczajnie przytyłam... A przed każdym USG aż się cała trzęsę, że na ekranie będzie pustka, a lekarz mi powie - Oj, jednak nie jest Pani w ciąży. Myślę, że uspokoję się tak naprawdę dopiero, jak poczuję kopniaki i kuksańce Maleństwa.
Mój mąż już nawet zaczął marudzić, żebym mu nie marudziła, bo jestem w ciąży - ja do niego zawsze przychodzę się wypłakać, jak mnie najdą wątpliwości...