Czesc dziewczyny , odbiegne calkiem od tematu rozmów obecnie prowadzonych w wątku, napisze wam co mnie gnebi bo musze gdzies to z siebie wyrzucić. Jestem zla , smutna , rozgoryczona.
Staramy sie bardzo o malenstwo, ostatnio dalismy na luz , jak wiele z was pewnie , cieszylismy sie soba i przymykalismy oczka na staranka .
Spedzilismy wspanialy dlugi swiateczny weekend , bo musicie przyznac pogoda byla fantastyczna.
Wczoraj odezwala sie byla dziewczyna mojego partnera....dluga z nia historia i niewarta swieczki...powiem tyle nieodpowiedzialna dziewczyna, ktora zawsze chciala miec wszystko podane na tacy...ona to odeszla od niego juz dosyc dawno, glownym powodem rozstania byla niechec do trwalych zwiazkow , odpowiedzialnosci i ...dzieci!!! Panicznie sie bala zajscia w ciaze , odgrazala sie ,że jesli juz zajdzie to zostawi malenstwo pod drzwiami i niech moj obecny partner sam sie nim zajmuje ( nie wiem czy to bylo tylko gadanie czy mowila powaznie , chce wierzyc ze tylko tak gadala ) ...w kazdym razie odezwala sie wczoraj z prosba ( ktora wcale nie brzmiala jak prosba raczej jak ...sama nie wiem co ) o spotkanie , z naszej strony zostalao to bez odzewu , kolejna wiadomosc ...i tu poprostu doznalam szoku ...ze jest w ciazy i przezywa trudne chwile, jestem przekonana ze ta jej ciaza nie byla planowana... jestem zla bo osoba, ktora nie chciala miec z "tym" do czynienia jest w ciązy ,a my mimo naszych staran pozostajemy bez dziecka ....moze zabrzmi to teraz okropnie co powiem , ale ona na nie poprostu nie zasluzyla po tym wszystkim co zrobila, jestem strasznie zla i smutna , bardzo bardzo.
Mam nadzieje , ze bedzie dobra dla swojego dziecka .
przepraszam , ze zawracam wam tym glowe , ale musialam to z siebie wyrzucic.
pozdrawiam wszystkich