Bobo - może zrobię, może nie...nie wiem jeszcze. Przez te 4 dni byłam lekarzem, księdzem, psychologiem, dramatopisarką i jasnowidzem. Jeśli mój Franzoś żyje, to moje gdybanie tylko mu zaszkodziło. Nie gugluję jaka powinna być beta, nie wiem przecież kiedy mogło dojść do zapłodnienia (wiem, kiedy się kochaliśmy, ale nie mam gwarancji, że to było tego dnia). Nie chcę już gdybać, zapłacę za to lekarzowi, bo ja tylko niszczę w ten sposób resztki nadziei, która we mnie jest.
Wiolka - czytałam co z Tobą. Jestem myślami przy Tobie kochana, napisz jak coś będziesz wiedziała :* Bądź dobrej myśli!
Marta - staram się być spokojna, tłumaczę sobie, że gdyby ciąża poleciała to pęcherzyk też, bo chyba tak jest? Widziałam ten zarodek w sobotę i nawet jak jest mały i wolno rośnie, to ja chcę wierzyć, że jest. Jak lekarz powie inaczej, to się z tym pogodzę, ale do tego czasu nie idę do innego - nie chcę, żeby mi grzebali, gdybali i wprowadzali zamęt. Swojemu ufam na 10000% i do tej wizyty chcę spokojnie czekać.