anisiaj
Fanka BB :)
Dziewczyny jestem. W poniedziałek w nocy miałam lekkie plamienie. Z płaczem pojechaliśmy do szpitala w Łomży, bo akurat byliśmy u rodziców M. Chamski lekarz zaczął negować wszystko, co mu mówiłam - a po co biorę luteinę, a kto mi w ogóle liczy wiek ciąży przy nieregularnych cyklach itp itd. Zrobił usg i powiedział, że widzi tylko pęcherzyk (w sobotę mój gin widział zarodek w 5t5d). Trafiłam na oddział, przepłakałam całą noc, nikt się mną nie interesował, w ciągu trzech dni zrobili mi tylko 1 badanie krwi. Plamienie ustało już po kilkunastu minutach, a ja dopiero dzisiaj wyszłam i od razu wróciliśmy do domu. Dostałam duphaston i nospę, nakaz leżenia i wizytę u mojego gina za tydzień (ja chciałam iść wcześniej, ale jak na złość do 21.04 jest na urlopie). No i możecie sobie wyobrazić w jakim jestem stresie, bo nie wiem co z Maleństwem... pocieszam się tym, że krwawienie szybko minęło, ale to tylko trochę mnie uspokaja. Muszę leżeć, więc będę rzadziej, ale jutro postaram się nadrobić, co u Was.


