Marta, dokładnie to są takie farbki, którymi maluje się bezpośrednio na szkle albo najpierw po folii i później odkleja i przykleja na szklanych powierzchniach (chociaż kombinowałam też na segregatorach, podkładkach plastikowych i chcę tak upiększyć mojego tableta). Zamieszczę jak wrócę po zakupach. Ale nie jest to jakaś sztuka wysokich lotów, po prostu szkoda mi wyrzucać ładnych słoików. Teraz szukam sposobu na cięcie butelek to będę wykorzystywać butelki po winie lub oliwie. Na prezent w sam raz (juz mamie dałam taki śliczny słiczek w kwiatki).
Gosiulek, mam nadzieję, że szybko zaleczysz ząbka, to jest zdecydowanie najgorszy z bóli (chociaż nie przeżyłam porodu, słyszałam, że on jest na szczycie możliwych bóli). Ja na szczęście znalazłam swojego dentystę, ale długo szukałam.
Szóstkowa Mamo, nie ma chyba związku, w którym nie dochodzi do kłótni. Ja ze swoim też czasem się kłócę, a ponieważ oboje bywamy uparci to czasem mieliśmy ciche dni, ale zawsze dobrze się kończy. Co do słoiczków, to mogę sprezentować, ale nie sprzedawać. Przepraszam, ale w życiu nie przyjełabym pieniedzy za coś takiego, słoiki i tak mam w domu, a to co wykorzystam z farbek to są groszowe sprawy. Nie zbiednieje od tego, poza tym tak jak wspomniałam to nie jest jakaś wielka sztuka. RObie to dla przyjemności:-)
Dobra, zmykam, bo M już marudzi. Odezwę się po zakupach. Buziaki