• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Nasze sprawy...

Dzoana no dlatego mówię,ze za zeszły rok jak policzylam wszystkie te dni gdzie przedszkole było zamkniete przed swiętami jednymi i drugimi,boże ciałao, trzech kroli w listopadze, boże ciało , majówka trochę tego było to wyszło około 250zł więc trochę dużo, mam super spodnie i kurtke na zimę czy nowy rower dla Igora. no ale moge sobie tylko policzyć i pomarzyć na co wydam te pieniądza :happy:
 
reklama
Dziewczyny, ja Wam coś powiem. Pracuję w przedszkolu państwowym i wierzcie mi punkt widzenia mam inny niż Wy. Dla rodziców czas pracy to tylko kilka godzin z dzieckiem, często rodzice są niemili, nadmiernie wymagający, nie mówią dzień dobry (nie generalizuję, więc proszę tego nie brać do siebie). Często przyprowadzają dzieci chore, ukrywają to przed nauczycielkami, ale dzieci same mówią, że np. tata mówił, żebym powiedziała,że w domu nie miałam gorączki. I potem pół grupy chore, nauczycielki chore, logopedka i ja (i weź tu człowieku bądź w ciąży w przedszkolu!). Wielu rodziców myśli też, że to łatwa, miła praca - a naprawdę polecam spędzić jeden dzień w takim hałasie, humorach, dąsach, biegunkach, pilnowaniu dzieci, wyciąganiu ich z placu bitwy itp. Nauczyciele dostają gównianą kasę, na grafiku pracują 5 h, ale mają drugie tyle do zrobienia po godzinach w domu lub przedszkolu. Rady pedagogiczne, kiedy dyrektor zapierdzi i siedzisz do 22, a nikt Ci tych godzin nie odda. W ferie - praca, w wakacje - praca. I naprawdę nie dziwię się nigdy, kiedy moje koleżanki marzą, żeby w Wigilie dzieci było mniej, bo chcą spędzić czas ze swoimi, albo jechać do swoich rodzin. I tu nie chodzi o to,żeby rodzice brali urlop, bo to jest coś innego. Ale chodzi o rodziców, którzy przyprowadzają dziecko z wielkim uśmiechem, bo "oni mają jeszcze zakupy do zrobienia". A jak nauczycielka zamknie przedszkole o 18, to już wiele nie zrobi...

Nie mówię, że wszędzie tak jest, ale uwierzcie mi, że one pracując za 1700-2400 (w zależności od miasta), w takim hałasie i odpowiedzialności, też mają prawo być zmęczone. A urlopu nie wezmą w ciągu roku, bo karta nauczyciela tego zabrania. Więc liczą na fuks - "może ktoś nie przyprowadzi dzieci, może się uda, że wcześniej wyjdą, to i ja spokojnie naszykuję święta"

Tylko, że państwowe za te wolne dni oddają, a prywatne widzę,że nie...piszę to jednak po to, aby nie generalizować - nie wszędzie chodzi o to samo.
 
Ja w Gdańsku mam koleżankę,która jest z Gorzowa,ale wyszła za mąż za tubylca.Mam też kolegę w Pucku.
Marta pytałaś się czy jest juz bezpiecznie po 13 tc.Różne są opinie,jedni mówią wlaśnie,że jak tylko skończy się I trymestr,a inni jak minie połowa ciąży.Tak czy inaczej należy się oszczędzać,nie przesilać i uważać na siebie.I jeśli gin nie ma zastrzeżeń,to i ty nie masz się czym martwić:tak:.
Anisiaj trudno się z tobą nie zgodzić.Ja jak odbieram mojego Karolka z przedszkola,to już po minucie marzę by z tamtąd jak najszybciej wyjść i poganiam tylko mojego syna,by jak najszybciej się ubrał.Rzeczywiście jest hałas i zamieszanie w korytarzu i szatni,odbierane już dzieci zbiegają ze schodów i wrzeszczą,a rodzice,no cóż lajtowo na to wszystko.Z kulturą osobistą też nie zawsze jest ok,co niektórzy kulturę znają,ale tą bakterii z kubeczków po jogurcie.
Ja nie nadaję się do pracy w przedszkolu czy szkole i dlatego wielki szacun dla przedszkolnych nauczycieli i nie tylko.Mnie też się pytają czy Karol będzie w ten czy inny dzień i proszą by wpisywać potwierdzenie lub zaprzeczenie na liście.Kuchnię w przedszkolu mamy stacjonarną.Nauczycielki są super,dużo Karolkowi pomagają,bo on dużo choruje i w związku z tym ma zaległości.Nawet czasami jak nie mam kasy,to zakładają za mnie,a ja później oddaję.
 
Ostatnia edycja:
Hej
Dziewczynki później nadrobię.Wpadłam na chwilę.
Pewnie wywiązała się jakaś dyskusja na temat przedszkola bo przeczytałam post Anisiaj. Ja również pracowałam w przedszkolu i z powodu hałasu który nasilał moje migreny zrezygnowałam.
A jesli chodzi o dzieci chore,przeziębione to mnie najbardziej wkurza jak są przyprowadzane zakatarzone,kaszlące.Niestety póxniej inni rodzice mają pretensje bo się w przedszkolu zaraziło.A co my mamy zrobić? Stać na straży i pilnować czy chore czy zdrowe.
Post Anisiaj popieram w 100%.
Znacie powiedzenie "Nie daj byś cudze dzieci uczył?"

Anisiaj wyników jak nie było tak nie ma? Wpadłam rano zobaczyć i nic.

Widzę że chodzi też o opłaty.W naszym przedszkolu kilkoro dzieci było za darmo bo rodziców nie było stać.
Natomiast płąciło się czesne i za posiłki.Jesli dziecko nie chodziło za posiłki nie brałyśmy opłat.W szkole Muzycznej do kórej chodze z Kacprem też pobiera się czesne bez względu na to czy dziecko chodzi czy nie. Tak to już jest wszędzie.
 
Ostatnia edycja:
anisiaj jest dokladnie tak jak napisalas. wiem to ze swojego doswiadczenia. rodzice mysla ze siedzimy z dziecmi i sie bawimy i ot taka praca a nie patrza na przygotowanie do zjaec gdzie nie ma czesto pomocy i trzeba samemu po godzinach kombinowac cos o papierach dziennik opinie diagnozy a nie daj bog ze dyro cos wymysli np zeby referat przygotowac na rade masakra. jest naprawde ciezka praca. ja pracowalam w prywatnym na umowe o prace nie na karte wiec przywilejow nie mialam pracowalam 8h dziennie wracalam do domu byla godz 18 i do 22 siedzialam i szykowalam sie do zajec na nastepny dzien robilam pomoce itp i za to nikt mi nie placil a wymagano to ode mnie. w panstowkach jest 25 h dydaktycznych reszta na przygotowanie ale to i tak za malo niestety
 
Wyspałam się brzuch przestał boleć, przeczytałam, doczytałam, teraz ide na grupę
Bobo duomox ci nie zaszkodzi ja go brałam w obu ciążach
Marta wydaje mi się że możesz odetchnąć, moja droga dziś pierwszy dzień 14 tygodnia:-D
 
bobo - w panstwowym niby 25, ale i tak dziewczyny siedzą po 8 dziennie. ja jestem tylko 10 h tygodniowo w przedszkolu, a po 3 godzinach zajęć grupowych padam na pysk. Dla mnie to jeden z trudniejszych zawodów taki nauczyciel, serio
 
reklama
Moja Bratówka jest nauczycielką i powiem jedno: wszystko zależy od czlowieka. Są nauczyciele, że oddają swoje serce i uczą z pasją (moja polonistka z liceum), ale są nauczyciele, którzy przychodza na zajęcia odbębniają czytankę z książki i są zadowoleni, że 45minut minęło.
Uważam, że zawód nauczyciela jest ciężki i osobiście w życiu bym nie poszła uczyć dzieci, bo sie do tego nie nadaję. Dużą winą obarczam rodziców, którzy pozwalają dzieciom na wszystko w stosunku do nauczycie (wyzwiska, przemoc itd), a jak zwróci się takiemu rodzicowi uwage to jeszcze naskarży do dyrektora, że widocznie nie potrafi poradzić sobie z dzieckiem.
Jak slyszę czasem co się w szkole dzieje, to wlos na głowie sie jeży.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry