bietka - kochana ja nie mam żalu, coś Ty

napisałam Ci przecież, że sama do Was zajrzę i napiszę

więc luz
aniołkowa - tak, rozmawiałam z dyr, była bardzo ciepła. powiedziała, żebym się nie przejmowała pracą, zaczęła opowiadać o wnuczce, że ma drugie jej córka w drodze, bardzo milo było. No i wyszłam od niej, chcę siadać, a mi mokro. Poszłam do łazienki, a tam krew. Myślałam, że świat mi się zawali i już proponowałam Piotrkowi rozwód, żeby znalazł sobie kogoś, kto urodzi mu dziecko bez problemów...emocje przyćmiły mi rozsądek.
martuś - tak, dzwoniłam rano do mojego gina i on kazał mi przyjść, bo mam leżeć i da mi zwolnienie od dzisiaj. A ta baba wczoraj nawet o to nie spytała. W ogóle to traktowała mnie jak zło konieczne, nie wiem czy skargi gdzieś nie napiszę. Zastanowię się czy to warte nerwów.
gosiulku dziękuję :* staram się być dobrej myśli. tłumaczę sobie, że krew była tylko na papierze, a na usg serduszko bije. boję się niemiłosiernie, ale zostaje mi tylko wiara i oszczędzanie się, nic więcej.
ja dzisiaj robię jakiś makaron, w sumie to światowy dzień makaronu
