Hej
My byliśmy w kościele a później zrobiliśmy sobie spacer na cmentarz i tam zaczęła się akcja: Histeria mojego syna.Był ryk bo najpierw nie dałam mu butelki z wodą potem tato nie pozwolił przykryć znicza. Histeria na pół cmentarza.Ludzie się patrzyli ale powiedziałam nie ustąpię...Przez pół drogi ciągnęłam osiołka bo na rower nie chciał usiąść tylko na ręce...Powiedziałam nie.W połowie drogi mu przeszło.za karę nie poszliśmy na plac zabaw ale już nie protestował.
Wczoraj idziemy do topaza i już przed sklepem mówię mu że nie będziemy brać wózka-samochód bo wchodzimy tylko na chwilkę a on pojedzie kawałek i nie chce dalej jechać.Po wejściu oczywiście histeria.Prawie się na podłogę położył.Miałam trzy rozwiązania.Wyjść przed sklep,wrócić do domu albo przeczekać. Przeczekałam.Jaki był póxniej posłuszny.
Wiecie,wychowanie to strasznie trudny temat....a jeszcze te dziwne spojrzenia ludzi jakby się krzywdę dziecku robiło.
Scoti dobrze ż wróciłać