No dziekuje Kochane:-) U mnie wsyzstko ok, jakoś leci powoli. Czuję sie dobrze:-) Odpuściłam starania, jakos tak pogodzona jestem z tym, że nic nie wyszlo:-) Było kiepsko, ale jakoś sie wykaraskałam. Na początku ciężko mi było nie wchodzic rano na BB, ale później zaczęłam sobie mówić, że tak będzie lepiej, bo za bardzo sie nakręcałam, a później był straszny kanał. Mam nadzieje, że nie macie mi tego za złe

Najgorsze z tego wszystkiego było to, że przez starania żyłam ciągle w stresie: czy rano tempka wzrośnie czy nie, czy owulacja będzie czy nie, miałam wrażenie, że moje myslenie zawęziło się tylko "ciąża, ciąża, ciąża" i nic poza tym. No i te doliny jak @ przyszla, wahania nastroju. Nawet teraz przed @ czułam sie inaczej, po prostu czekałam na @, miałam oczywiście PMS (drażliwośc i takie duperele), ale to nie była taka dolina jak wcześniej.
No i czekam na urlop i modlę sie, żeby było ładnie na początku lipca, bo wtedy wyjedziemy nad morze. Czekam i juz nie moge sie doczekać, cieszę sie na ten wyjazd jak dziecko

No i myślimy, żeby przygarnąć jakiegoś psiaka ze schronu, chociaż rodzice, brat i kumpela wybijaja mi ten pomysł z głowy

Bo mamy kota, bo przecież co jak bedzie dziecko ( a jak nie bedzie?), bo małe mieszkanie. A ja jestem zdecydowana, że chciałabym kumpele dla Kici i kogos kto mnie wyciągnie na spacer
