5 lat temu usunieto mi tarczyce calkowicie. Caly czas jstem pod kontrola lekarza, biore leki. W ciazy mam zwiekszona dawke i mimo, ze badanie krwi wykazalo w tym momencie leciusienka nadczynnosc, lekarz stwierdzil, ze za chwile zapotrzebowanie mi wzrosnie i nie ma sensu zmniejszac. Endokrynologa mam rewelacyjnego, uratowal mi zycie, mialam Gravesa-Basedova, zimny guz wielkosci sliwki i mnostwo torbieli. Maskara na stole operacujnym. Ale jak widac sie da
Biore teraz Novothyral 100 i Euthyrox N 75 (przed ciaza byl 25).

troche się wystraszyłam jak przeczytałam to forum, ja jestem teraz w 30 tyg ciąży i tak naprawde dzieki niej dowiedziałam się, że cierpie na niedoczynnośc tarczycy, zaczynałam więc od 25 eutyroxu teraz biorę 100 ostatnie TSH 4,42 a FT4 10,52 , widzę, że mam do czynienia z weterankami tej przypadłości więc prosze o pomoc, czy uważacie, ze dawka która biore jest adekwatna do wyników??? I powiedzie czym tak naprawde grozi niedoczynnośc tarczycy, ja naprawde nie zauważyłam wcześniej żadnych oznak, jedyne co to strasznie wypadały mi włosy, w ciąże też zaszłam po 3 miesiącu starań więc bardzo szybko. Wiem juz, że na pewno musze zadbac o maleństwo po porodzie i koniecznie dalej siebie leczyc, powiedzcie czym grozi nieleczona niedoczynnosc bo nawet w necie cięzko uzyskac info na ten temat? Z góry dziękuje za pomoc
. Nawet nie wiem, czy moja córcia miała robione to badanie. Teraz na pewno przypilnuję.