MOże troche nie ten wątek,ale pisalyscie o mężach, więc jeżeli chodzi o mojego małża to nie mogę narzekać.Pracuje do 18.00,wraca prosto po pracy lub robi zakupy i jak już sobie zje i złapie oddech po pracy to stara się zajmować małym jak najwięcej,bawi się z nim,robi zdjęcia,kręci filmy itd,na weekendach to sam

statnio miałam czas dla siebie w łazience,wzięłam sobie radio i godzinke prawie w tanecznych pląsach zajmowałam się tylko sobą.Urządziłam sobie małe spa hehehehe,a w poniedziałek Wyszłam nawet z domu na 1,5 godziny na piwo do baru z koleżankami,wypiłam sobie bezalkoholowego Leszka,a humor mialam jakby były tam procenty.Cieszę się,ze mój Krzyś umie pić też z buteleczki,nie tylko z piersi bo właśnie mój małż mógł podgrzać moje,odciągnięte mleczko i dać jak mnie nie było.a na początku jak było tak cieżko z tą moją laktacją to butelka plus moje odciągnięte mleko były ratunkiem,żeby dziecko zjadło cokolwiek,bo z piersi nie ciągnąl za dobrze.Wtedy wyrzucałam sobie,że podaje butelkę,wręcz płakałam a teraz się cieszę że się nauczył,bo mogę wyjść na chwilę z domu.I tak cały czas cycamy ale mama może wyjsć i odetchnąć miedzy ludzmi,lub zrobić zwykle zakupy :-)