Rosi79.Pytasz,czemu córka pozwala na widzenia z dzieckiem,a nie wpisała tego Pana w akt urodzenia.Zanim to nastąpiło,długo pertraktowali,jak będą wyglądały relacje całej trójki.Znasz powiedzenie,że"ojcem może być każdy,żeby być tatusiem, trzeba sobie zasłużyć".Moja córka nie potrzebuje ojca dla dziecka.Ona dla swej córki chce wszystkiego co najlepsze,co zapewni szczęście dziecku.Na ten moment uważa taką sytuację za optymalną.On dostał możliwość udowodnienia,że nadaje się na tatusia.A alimenty?Jeśli zaistnieje taka sytuacja,że będą konieczne,zawsze można wrócić do tematu.Odwrócić sprawę jest niemożliwością.Czy bierzecie pod uwagę to,że zobowiązania finansowe działają w dwie strony?Ze po latach może zaistnieć sytuacja,że dziecko,które było zaniedbywane przez ojca, będzie zobowiązane utrzymywać go?Rosi,jeśli 79 to Twój rok urodzenia/moja córka jest trochę starsza/,to wiesz dobrze,że w tym wieku myśli się nieco inaczej.Teraz musi myśleć nie tylko o własnym życiu,ale również o tym,aby nie pogmatwać życia Wikuni.Każda decyzja jest głęboko przemyślana.Jeśli A.przestanie przyjeżdżać,bo mu się znudzi?To będzie świadczyło o jego ojcostwie i potwierdzi tylko,że jej decyzja była jedyną,słuszną.Ale jestem pewna,że więcej szans by nie dostał.Można wybaczyć,że ktoś zawiódł osobę dorosłą/proszę nie mylić z wymazaniem z pamięci/,ale krzywdę wyrządzoną bezbronnemu dziecku-nie wybacza się.