reklama

Olsztyńskie mamy.

Hej mamusie:) Mam pytanie: jak Wasze szkraby spia za dnia? Moja Zosia ma 4 m-ce i z tym spaniem za dnia jest roznie. Jesli idziemy na dluzszy spacer to wtedy pospi nawet do 3 godzin, ale jak pogoda byle jaka i siedzimy w domu to potrafi w ciagu calego dnia uciac sobie kilka razy krotkie drzemki. Chcialabym jednak wprowadzic u niej przynajmniej jedna dluzsza drzemke (oprocz tej spacerowej) i nie wiem jak to zrobic. Usypiac na sile troche ciezko.

gosiaczek_1 - tak jak juz kolezanki wspomnialy, w wojewodzkim trzeba miec wszystko. Jesli chodzi o pepuszek, to w szpitalu kaza go zostawic w spokoju i niczym nie smarowac ani nie pryskac. Ja tak tez zrobilam i odpadl bardzo szybko gojac sie bardzo ladnie. Mozesz jedynie kupic takie jednorazowe sterylne gaziki nasaczone alkoholem. Sa bardzo przydatne jesli chcesz cos odkazic i jesli bedzie potrzeba przetarcia pepuszka.
 
reklama
z tym spaniem w dzień to chyba samo się reguluje pod warunkiem, że zachowuje się podobne schematy :). U nas przynajmniej tak jest ok 7.30 pobudka 10.00-11.00 drzemka i potem na spacerze 14.00 - 16.00 , 19.00 kąpiel i lulu. Czasami jak Michaś wstanie wcześniej ok 6.00 to śpi ok 9.00 i potem o 11.00 i na spacerku... Wydaje mi się, ze ciężko zrobić na siłę, w sumie możesz spróbować po 3h zabawy kłaść córcię, po moim Michale widać jak zmęczony, robi się marudny, trze oczka i ja wtedy go na łóżko myk do cyca i z reguły zasypia, a jak nie zasypia to z nim leżę, głaszczę po główce, mówię mu cichutko, że powinien zasnąć, a jak jest jeszcze jest za żywotny, to odkładam na chwilkę do łóżeczka włączam karuzelę bez muzyki i albo zaśnie, albo po 0k8minutkach znowu do cyca i wtedy zasypia na bank :) :) To takie moje sposoby, ale każde dziecko inne, a póżniej jak starsze to chyba śpi dłużej ale tylko raz w ciągu dnia...
 
Nabuu jak synek, oczko już wyzdrowiało ? Ropna wydzielina to może być oznaka zapalenia spojówek i leczy się to antybiotykiem. Dobry jest świetlik ale chyba dozwolony dopiero do 12 roku życia choć ja podawałam roczniakowi za zgodą pediatry.
Gosiaczek Szpital Wojewódzki "wymaga" aby rodząca miała wszystko swoje. Myślę że to dobrze, gdyż ja wolę swoją koszulę niż szpitalną. Do pielęgnacji pępka szpital daje płyn Octenisept czy jakoś tak /należy go oddać przy wypisie/. W domu dużo wietrzyłam i przecierałam spirytusem. Dzieciaki myją w płynie Hipp, ale możesz dać swój.
 
hehe nie upchasz, ja zaczęłam od małej, potem przerzuciłam się na większą a i tak mąż mi codziennie dowoził ciuszki, ręczniki, koszule ...

To mi schodziło najbardziej, właściwie codziennie czysta koszula i ręcznik, no i ciuszków miałam za mało, więc przygotuj w domu i pokaz mężowi skąd ma brać :)
 
Przypomniało mi się: jak wychodziłam ze szpitala to poprosiłam M aby przywiózł mi ubranie na wyjście.Noooo przywiózł....sukienkę sprzed ciąży w rozmiarze 36. Musiałam opuścić szpital w koszuli nocnej i sandałach :) Tak więc o rzeczach dla siebie Gosiaczku nie zapomnij :)
 
Przypomniało mi się: jak wychodziłam ze szpitala to poprosiłam M aby przywiózł mi ubranie na wyjście.Noooo przywiózł....sukienkę sprzed ciąży w rozmiarze 36. Musiałam opuścić szpital w koszuli nocnej i sandałach :) Tak więc o rzeczach dla siebie Gosiaczku nie zapomnij :)

Ależ się uśmiałam :-D
Ja też pojechałam z torbą z rzeczami dla siebie i pieluchami oraz z torebką z ciuszkami dla Małego, codziennie mąż coś nowego dostarczał, dochodziły jakieś prezenciki od znajomych i po 5 dobach ze szpitala wracaliśmy załadowani na maksa + nosidełko:)

I tak mi się przypomniało akurat jak pewnego wieczora w szpitalu siedziałam i prawie płakałam bo Młody nie chciał ssać i normalnie mleczko mi zaczęło lecieć strumieniem z piersi, wkładek laktacyjnych nie miałam włożonych bo przecież trzeba zmasakrowane sutki wietrzyć ... Koszulę kompletnie mi zalało do pasa w ciągu minuty, innych przy sobie nie miałam bo akurat tego dnia oddałam mężowi do prania... No to ja za telefon o godzinie 20 do mej połówki, żeby mi gwałtem czystą koszulę przywoził - a on, że w pralce. Ups. Biedny latał po supermarketach w poszukiwaniu koszuli, aż w końcu w desperacji przywiózł mi i w jakiś cudowny sposób przemycił normalną koszulę (nie ciążową) i jeszcze załatwił nożyczki od pielęgniarek aby rozciąć dekolt żebym mogła cycucha wyciągać ...
Teraz to wydaje się śmieszne ale wtedy myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok.

A swoją drogą to gdzieś zaginęłam w tym przedwiośniu. Jakoś nic mi się nie chce i chętnie spałabym do południa (niestety mój syn nie podziela tych chęci), ciągle jestem zmęczona i wieczorami padam z nóg ale żeby było śmieszniej to jak kładę się do łóżka to nie mogę zasnąć i wiercę się z boku na bok zazwyczaj do czasu aż Młody budzi się na karmienie (wczoraj akurat było po 24). Generalnie cały "wkurw" zwalam na przesilenie wiosenne. Aby do LATA! :D
Na szczęście mój dzieć jest taki wesoły i radosny, że jego uśmiech wynagradza mi wszystko i przechodzi nawet najgorsza złość.

Oczko się naprawiło :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry