reklama

Olsztyńskie mamy.

A ja nie zgodze sie ze bodziaki sie ciezko zakłada,a moj synek jest moim pierwszym dzieckiem.Przynajmniej mam pewnosc ze nic sie dziecku nie zawinelo np.na pleckach i go nieuwiera a takim maluszkom wystarcza najmniejsza faldka by przeszkadzalo i uwieralo.Do tej pory wole bodziaki zalozyc niz bluzke i spodnie same.No ale kazdy ma swoje zdanie.
 
reklama
No Przybyłowicz fajny, miły i można o wszystko wypytać, ale 170zł za wizytę to trochę dużo, jak zaczęłam chodzić to było 150zł, a teraz zmienił gabinet i podniósł i tak już wysoką jak na Olsztyn cenę... Na szczęście mi zostały juz pewnie ze 2-3 wizyty :)

Hoppe bierze cos koło 100zł, nie wiem czy nawet nie 80zł, jakaś moja kolezanka do niego chodzi. A badania prywatne prenatalne u Hoppe w wojewódzkim szpitalu 200zł.
 
O dżizas....170 zł, za moich czasów było 120, potem chyba 150, nie pamiętam dokładnie.
Melakarmelata, namów smyka aby się nie ociągał i o czasie pojawił, bo po terminie u Przybyłowicza są wizyty co tydzień.
Bodziaki uwielbiam, ale dla noworodka chyba lepszy kaftanik. Tak mi się wydaje. Noworodek do zbytnio ruchliwych istot nie należy, wiec za bardzo nie ma jak się ten kaftanik podwijać :)
Przyszłe mamy, a jak zapatrujecie się na kwestię karmienia ? Pierś, butelka, mieszany system ?
 
ania ja puki co nie zakładałam jeszcze body, cóż mamy dopiero 4 dni i wolę z tym poczekać, może trudno się nie zakłada ale z pewnością wkładanie Maleństwu czegoś przez głowę jest bardziej skomplikowane niż położenie na rozpiętym pajacu, wsadzenie rączek i nóżek gdzie trzeba i zapięcie. Maja jest ubierana tylko w pajace więc jej się nic nie zawija :) Poza tym moje dziecko jest takie, że mu nic nie przeszkadza o ile tylko da jej się spać bez przeszkadzania, choć czasem muszę ją na jedzonko budzić zwłaszcza teraz podczas nawału.
 
O dżizas....170 zł, za moich czasów było 120, potem chyba 150, nie pamiętam dokładnie.
Melakarmelata, namów smyka aby się nie ociągał i o czasie pojawił, bo po terminie u Przybyłowicza są wizyty co tydzień.
Bodziaki uwielbiam, ale dla noworodka chyba lepszy kaftanik. Tak mi się wydaje. Noworodek do zbytnio ruchliwych istot nie należy, wiec za bardzo nie ma jak się ten kaftanik podwijać :)
Przyszłe mamy, a jak zapatrujecie się na kwestię karmienia ? Pierś, butelka, mieszany system ?

jak najbardziej piers:)nie trzeba wstawac w nocy zeby mleko przygotowac... jest najprostsze i najtansze:) no i najlepsze dla dzidziusia.pierwsze dziecko karmilam w sumie do roku czasu, no po pol roku to juz bylo wprowadzanie jedzonka wiec juz tak czesto nie byla karmiona, wszystko stopniowo udalo sie wprowadzic i z piersi bez problemu i szoku zrezygnowac:) a mala wogule nie chorowala , jak patrze na butelkowe dzieci moich kolezanek to mnie to przeraza- ciagle antybiotyki jakies choroby o ktorych nawet nie slyszalam:/

jedyny minus piersi to ze nie mozna jesc czego sie chce... ani napic sie lampki szampana na sylwestra... trzeba sie ograniczac ale warto sie przemeczyc:)

a mieszanie tez nie jest dobre, zwlaszcza na poczatku- ja na wigilie kiedy mala miala ok 2 miesiecy postanowilam ze dam jej mleko modyfikowane raz to bede mogla zjesc normalna kolacje. skonczylo sie ogromnymi wymiotami... wiec jak juz karmic to albo piers albo butelka, ja bym nie laczyla tego, no chyba ze za malo ma kobieta pokarmu to wtedy poradzic sie lekarza w jaki sposob to robic
 
Starszaka karmiłam do 7 m-ca. Ma AZS, jest alergikiem więc byłam na drastycznej diecie. Do tego stopnia, że dorobiłam się silnej anemii :(
Córę karmię nadal a ma już 13 m-cy, ale to cycoholik jest, chociaż widzę, że zaczyna sama z piersi rezygnować.
YoungLady, gratulacje !!!! Jak poród, jak wrażenia ? Opowiadaj !!!!

Kathhe po sygnaturce widzę, że mamy starszaki z tego samego rocznika, z tym że mój jest z końca września :)
 
Starszaka karmiłam do 7 m-ca. Ma AZS, jest alergikiem więc byłam na drastycznej diecie. Do tego stopnia, że dorobiłam się silnej anemii :(
Córę karmię nadal a ma już 13 m-cy, ale to cycoholik jest, chociaż widzę, że zaczyna sama z piersi rezygnować.
YoungLady, gratulacje !!!! Jak poród, jak wrażenia ? Opowiadaj !!!!

Kathhe po sygnaturce widzę, że mamy starszaki z tego samego rocznika, z tym że mój jest z końca września :)

Moja jest z 4 listopada:) chodzi do przedszkola od wrzesnia, a twoj jak tam, juz przedszkolaczek?

smiac mi sie chce z "cycoholika";)gratulacje ze tak dlugo wytrzymaliscie na cycu. idealny czas. ja mniej wiecej na tym etapie ja odzwyczajalam, ale bez problemu to sie odbylo. Mam nadzieje ze synka tez bede mogla wykarmic do roku czasu:)

a jak porod z drugim dzieckiem??powiedz ze latwiejszy jest!!;)
 
Mój chodzi do przedszkola popołudniowego: 3 razy w tygodniu po 4h. Ma tam obiad,kolację, zabawy z paniami itp. Są tam dzieci "domowe", czyli takie, które w ciągu dnia są z mamami/babciami itp. a popołudnia spędzają właśnie w tym przedszkolu. Starszak zachwycony. I co najważniejsze: nie choruje, tfu, tfu. Nie posłałam do zwykłego przedszkola, ponieważ jestem na przymusowym wychowawczym na córę, a i starszy po żłobkowej przygodzie musi dojść do siebie. Bardzo nam chorował, przynosił wirusy które przełaziły na Młodą. Masakra jednym słowem. Zaliczałam szpital z maleństwem, dwa zapalenia płuc, zapalenie oskrzeli, widmo astmy....Odkąd dzieciaki siedzą ze mną jest święty spokój z chorobami.
Mój pierwszy poród zakończył się cc, główka nie chciała wejść do kanału rodnego. Drugi poród sn :) Sama chciałam i nie żałuję. Bez znieczulenia, bez oksytocyny, wszystko naprawdę naturalnie. Za drugim razem, dla mnie, było łatwiej. Wiedziałam co się dzieje, co się będzie działo. Wprawdzie przy pełnym rozwarciu błagałam lekarza o uśmiercenie :) ale dałam radę. Nie mogłam mieć zzo ani innego znieczulenia czy porodu indukowanego oxy ze względu na wcześniejszą cesarkę. Za drugim razem jest chyba łatwiej o karmienie, o pielęgnację, człowiek jest bardziej wyluzowany, na więcej rzeczy przymyka oko ;) Po prostu jest bardziej doświadczony, choć dzieci potrafią zaskoczyć :)
 
crazy rita no właśnie ja też obawiam sie tych chorób przedszkolnych-boje sie ze córka bedzie zarazac malego. narazie odpukac nie choruje, raz jakis katar. ale szczerze to tylko czekam....

ale super ze udalo ci sie za drugim razem naturalnie!zazwyczaj robia druga cesarke, a ty bez oxy nawet! u mnie tak wolno rozwarcie postepowalo ze musieli mi oksy podac bo inaczej to chyba rodzilabym 2 dni!
 
reklama
Spokojnie, w żłobku były dzieci, które w ogóle nie chorowały, ot czasami jakiś katar się trafił. Widocznie mnie trafiły się takie chorowitki, ale najważniejsze, że wyszliśmy na prostą.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry