reklama

Opisy naszych porodów

jezyk miałam dokładnie to samo, po porodzie takie drgawki, że szok :O to chyba z przemęczenia

jak lekarz mnie szył to mi trzymali nogi :O
 
reklama
czytałam o tym, że po proodzie mocne dreszcze sa normą, więc gdy mnie trzęsło przy szyciu, nie było to dla mnie zaskoczeniem, choć przy każdym wkłóciu igły cała podskakiwałam. Jedyne co pomagało to słowotok, którego dostałam, gadałam do lekarza jak najęta ;-)
 
larkaa, jeżyk ból na pewno może przyćmić radość jaką jest powitanie dziecka. Ja akurat po cesarce, gdy zobaczyłam swoje dziecię czułam mega wzruszenie i bardzo żałowałam, że nie mogłam widzieć jej od razu po porodzie, że nie miałam jej na brzuchu, że nie ssała mi od razu piersi :-( Nie zazdroszczę Wam tych bóli i jestem pełna podziwu.
A drgawki to ja miałam prawie przez cały poród - zwłaszcza po badaniach szyjki. No a jak wybudzili mnie ze znieczulenia to już w ogóle :tak:
 
larkaa rzeczywiście z Twojego opisu wynika, że nie każdego zalewa fala błogostanu po tym, jak zdoła wyprzeć dziecię na świat i kiedy mu je ułożą na piersi. Mama też mówiła mi, że przy pierwszym porodzie była tak wykończona, że chciała po prostu żeby jej wszyscy dali święty spokój, o żadnej pompatycznej euforii mowy nie było -no ale co człowiek, to inne odczucia. Mnie teraz łzy wzruszenia napływają do oczu na samą myśl o chwili, w której dowiem się, że cała i zdrowa kruszynka jest już ze mną i mogę pierwszy raz ją zobaczyć w całej okazałości. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że te moje wyobrażenia mogą doprowadzić do brutalnych odczuć na skutek ich kolizji z rzeczywistością. Zobaczymy. Najważniejsze, że masz to już za sobą, byłaś bardzo dzielna -co zresztą wiesz i bez moich spostrzeżeń. Grunt, że teraz jesteś zakochana w maleństwie. Życzę Ci, by złe wrażenia jak najszybciej zatarł czas. Póki co wracaj do formy możliwie szybciutko i zaglądaj tu do nas! Powodzenia!

jezyk z tego, co Ty opisujesz wniosek taki, że nie warto cieszyć się zawczasu szybko postępującą akcją, bo jak widać, wszystko może zwolnić tempo w najmniej pożądanym i spodziewanym momencie! Na szczęście i Ty dzielnie sobie poradziłaś, choć nacierpiałaś się pewnie niemało.
Mam nadzieję, że i Tobie czas podziała kojąco na wspomnienia! Powodzenia z maleństwem jeszcze raz! No i super, że nie trzeba Cię było zszywać ! :) :)
 
jezyk miałam dokładnie to samo, po porodzie takie drgawki, że szok :O to chyba z przemęczenia

jak lekarz mnie szył to mi trzymali nogi :O
Ja tez mialam takie drgawki,nie do opanowania,tylko jak Marcela urodzilam bo przy Kubie to nie.U mnie chyba na tle nerwowym,ja przynajmniej je tak odczytalam .
 
larkaa myślę, że ta euforia lub jej brak to może kwestia jak sie odczuwa ból, bo ja na serio uważam, że bez problemu mogę rodzić raz jeszcze ... nie powiem, bolało jak cholera, ale ja po prostu niewrażliwa na ból jestem ;-) nie wiem czego się spodziewałaś, ale ja jak spojrzałam na małą to byłam w wielkim szoku i dziwiłam się że nosiłam w brzuchu w pełni ukształtowanego człowieka :szok:

antar musze się z tobą zgodzić, bo gdy emocje juz opadną i zaczynają się problemy to macierzyństwo wcale nie jest tak jakoś super urzekające ... :baffled: dziecko płacze ja nie wiem dlaczego, niewyspana i zmęczona zmuszam się do aktywności ponad siły, bolace piersi i krocze... multum obowiązków a my jeszcze nieogarnięci ... :baffled:

ale to na bank minie, bo ja tu znów jakaś nienormalna jestem i jak Zuzka się tak nieświadomie jeszcze uśmiechnie to mi to zmęczenie mija i zmuszam się do tego by być spokojna i radosna - opłaca się bo potem jestem z siebie dumna że daję radę :tak::tak:
 
Zgadzam się. Od kiedy minął mi dołek, a może właśnie przez niego czuję taki przypływ energii i wręcz nie chcę żeby mąż mi pomagał.
Jak człowiek jest zmęczony, ma dołek, ma anemię i jest obolały a do tego nie wie jak uspokoić małego człowieka to rzeczywiście może się odechcieć czegokolwiek. Ale patreznie jak dziecko z dnia na dzien jest coraz bardziej komunikatywne jest poza konkurencją, az głupie ale to prawdziwa euforia:-)
A drgawki też miałam, mąż myślał że dostałam ataku padaczki. Mi się nieoderwalnie kojarzyły z bólem. Ból jest tak mocny że organizm chyba tak próbuje sobie poradzić
 
to może w końcu ja opiszę swoją męczarnie
a więc z 4 na 5 około pierwszej w nocy obudziły mnie skurcze ale takie nie regularne ale bardzo bolesne( nie dało się spać). Wykąpałam się ale nie przeszły ani się też nie nasiliły więc czekałam dalej i dopiero 5.02 o 18 pojechałam do szpitala gdy skurcze były co 4 minuty, na izbie bardzo nie miła pani mnie zbadała a tu rozwarcie na 1cm masakra a to tak boli. położyli mnie na patologi i czekamy ja się zwijam z bólu. 0 22 badanie a tu są magiczne 3cm więc idziemy na porodówkę skurcze już co chwilke nawet nie wiem co ile bo tak boli, o 3 w nocy jest 8cm modliłam się tylko by to się jak najszybciej skończyło w końcu o 5 upragnione pełne i mogę przeć 10 minut i Nikusia pojawiła się na świecie. I mimo że męczyłam się tyle godzin i niestety bez znieczulenia to na widok malutkiej byłam naprawdę szczęśliwa i teraz po 2 tygodniach mogę rodzić znowu:tak:
 
reklama
paulusia2209 gratuluję mężnego przetrzymania bólu ! Dobrze, że już masz maleństwo przy sobie, że jest zdrowe! Do psychicznej formy jak widać, bez poporodowych traum wróciłaś szybko, tego samego w sferze fizycznej Ci życzę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry