reklama

Opisy naszych porodów

J oby wszystkie mialy taki porod jak Ty ten drugi..tego nam zycze.
Ja do tej pory jakos sie nie balam, podchodzilam do tego ze spokojem..do czasu kiedy nie zaczelam czytac :(
Tyle kobiet rodzi codziennie, a potem wychodza ze szpitala przeszczesliwe, a mimo wszystko tego bolu sie boje..jak chyba kazdy.
 
reklama
Ja się nawet skurczy nie boję, boję się natomiast uczucia pękającego krocza. Nawet jak nie będzie nacvięcia, każdy troszkę pęka,a to miejsce jest takie wrażliwe.Boję się że będzie tak bolało, że aż zechce mi się wymiotować a nie będę miała odwrotu. No właśnie to uczucie braku wyjścia z sytuacji, przecież nie powiem, że rezygnuję i wychodzę. Mam stracha że nie zdąrzą albo nie będą chcieli zrobic mi lewatywy, i wtedy na mur beton oprucz dzidziusia...
Ah no i myślę że nie będę mieć skurczów krzyżowych, bo moja mama nie miała(a do tej pory moja ciąża przebiega identycznie)i wtedy to już nie poznam tych właściwych( tych co 20 minut)
 
yawla, każdy się boi. Ja niestety nie widzialam w porodzie nic pieknego. Cieszylam się jak się skończył i wiedziałam, że z Frankiem wszystko ok. Najgorsze było to, że na zszywanie krocza dali mi taką dawkę znieczulenia, że odjechałam zamiast cieszyć się synkiem. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej.
-j-, Ty mnie zawsze pocieszasz:-) Mam nadzieję, że moj drugi poród też będzie taki szybki i że mała będzie taka spokojna jak Julka, gdy się urodziła:-)
 
Ja na początku też chciałam wykupić położną, u nas we Wrocławiu na Kamińskiego kosztuje 600 zł, ale niestety nie jest to gwarancją rodzenia w tym szpitalu.
Jak nie będzie miejsc w szpitalu to mimo zarezerowowanej położnej nici z rodzenia tam i trzeba szukać miejsc gdzie indziej.
Pozatym z doświadczenia koleżanek z tego szpitala, wiem, że nie warto wywalać tej kasy tylko lepiej przeznaczyć tą sumę na dziecko, bo położne w tym szpitalu są wszystkie bardzi miłe i fajne, a hardcore zaczyna się po porodzie, gdzie zamiast pielęgniarek mają baby jagi, które mają wszystko gdzieś i w niczym nie pomagają.
Co do rodzenia w wodzie nie zamierzam, bo we Wrocławiu jest on nierealny, moje koleżanki powydawały kupe kasy na badania do tej wanny a i tak nie mogły do niej wejść, bo ciągle słyszały "potem". A potem okazało się, że odsetek porodów w tym szpitalu w wodzie to 1% :D

Porodu nie boję się, wręcz nie mogę się doczekać, chcę mieć już tą naszą kruszynkę.
Boję się, że gdy zacznę rodzić to nigdzie nie będzie miejsca i trafię do rzeźni na Kliniki albo na Brochów.

A co do znieczulenia - to oczywiście bez, ale to tylko dlatego, że u nas nie dają w ogóle, nawet wykupić go sobie nie można.
 
każdy się boi.
Ja tam się skórczów ani porodu nie boję. Świetnie na ten tamet pisze Fijałkowski, zwraca uwagę matki na dziecko a nie na jej własne odczucia. To moje dzieciątko potrzebuje teraz mojej nawiekszej pomocy, jest odemnie całkowicie zależne i to ja mam przejąć inicjatywę a nie biernie poddawać się i jęczeć. Mam oddychać by dac mojemu dziecku tlen! Skurcze nie są przeciwko mnie lub mi na złość, to skórcze(nie bóle) które wypychają moje dziecko na zewnątrz, bo w moim łonie nie mogloby już dłużej żyć. Skórcze bolą bo nie oddycham wystarczająco mocno by dotlenic mięśnie-ból=niedotlenienie tkanek. To moja dziecina przechodzi swój największy przełom a nie ja, ja muszę jej pomóc jak tylko mogę przejśc przez ten czas jak najlepiej.
Takia świadomość jest dla mnie bardzo ważna bo daje mi poczucie, że odemnie zależy wszystko i mam być aktywna a nie biernie sie poddawać.
Dlatego ćwiczę oddychanie codziennie, kołysanie biodrami, gimnastykuję się by mieć siłę.
 
Bałam się ale poszłam na szkołę rodzenia i tam się dowiedziałam że skurcze trwają do 1,5 minuty i są co 5 minut, czyli że i tak dłużej nie boli niż boli :)
Szykuję kasę na zzo, bo nigdy nie wiadomo ile potrwa poród i jaki się ma ten próg bólowy.
 
ja się nie nastawiam na nic, co będzie to będzie. Będzie miła położna, fajnie, będzie jędza damy radę - nie będą z nią spędzać przecież wieczności tylko kilka godzin. Czytam o tych łatwiejszych i tych trudniejszych porodach. Nie opłacam żadnej położnej, będę jechać do jednego szpitala, jak mnie nie przyjmą, cóż zawiozą gdzie indziej. Przecież kajdankami się nie przykuję. Będzie bolało, zobaczę jak bardzo, przynajmniej doznam tego uczucia, to jeden z elementów tej układanki. Moja siostra urodziła po 30h od pierwszych objawów. Więc i na taki długi poród się nastawiam.
 
Samaola czy ty rodząc tez będziesz czytała tą książkę Fijałkowskiego? Powodzenia.
Rzadko się zdarza aby kobieta pamiętała o tylu rzeczach , gdy tak boli...
Natura sama nam podpowiada co mamy robić i to chyba jest najlepsza metoda szybkiego porodu.Kto by spamiętał to co pisze Fiałkowski czy jakiś inny poradnik.
Napiszę co więcej z własnego doświadczenia , że inaczej się ma teoria do praktyki.
 
przy pierwszej ciazy nie balam sie porodu bo gdziesz wyczytalam ze tak jak nas rodzilly nasze mamy to i my takie same porody bedziemy mialy (mam nadzieje ze mnie zrozumialyscie :-p) ale w chwili kiedy dostalam skurczy krzyzowych......to juz nie bede konczyc:tak:.
tym razem jeszcze takze nie mysle o porodzie tak samo jak za pierwszym razem ale wiem co to za bol i jestem na to juz przygotowana. mam tylko nadzieje ze rownie szybko pojdzie jak poprzedni.
co do pekniecia czy nacinania to nawet nie odczujecie bo zazwyczaj dzieje sie to podczas skurczu ktory i tak jest bardziej odczuwalny.
jestesmmy w ciazy dziewczyny to i tak nas porod teraz czeka i tak :tak:. trzeba nastawiac sie pozytywnie. a przekonacie sie same ze jak dostaniecie malenstwo w swoje rece to zapomina sie o calym bolu....:sorry2:
 
reklama
Samaola czy ty rodząc tez będziesz czytała tą książkę Fijałkowskiego? Powodzenia.
Rzadko się zdarza aby kobieta pamiętała o tylu rzeczach , gdy tak boli...
Natura sama nam podpowiada co mamy robić i to chyba jest najlepsza metoda szybkiego porodu.Kto by spamiętał to co pisze Fiałkowski czy jakiś inny poradnik.
Napiszę co więcej z własnego doświadczenia , że inaczej się ma teoria do praktyki.
:tak::tak::tak::tak:
-j-, święta racja. W pewnym sensie ból odbiera rozum. Oczyście wspaniałe jest to, że wydajemy na świat dziecko itp. ale boli strasznie i ja się nie doszukuję w tym jakiejś metafizyki. Trzeba to jakoś przeżyc i tyle.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry