reklama

optymistycznie starające się

reklama
Ja też przeżywałam pierwsze niepowodzenia ze łzami wręcz z histerią. Teraz wiem,że dzieciątko to DAR i nie można Go mieć na zawołanie. Muszą zaistnieć odpowiednie warunki do tego aby przyszło na świat. Każdorazowo u zdrowej kobiety jest tylko !!! 40 % szans na zapłodnienie komórki a poza tym u nas w kraju uważa się 1 rok starań za odpowiedni a za granicą nawet do 2 lat zanim podejmuje się jakiekolwiek leczenie czy badania. I to takie psychologiczne podejście.
 
ja uwazam ze sie da...i wsumie mysle o tym i objawach tylko jak siedze na forum....wtedy ogarnia mnie ta mania baby!!! a tak to wsumie zapominam!!niema sensu tak o tym myslec skoro wlasnie wtedy sie nie udaje...:(
ale ciezko wprowadzic to w zycie!!
 
Tzrymajcie jeszcze za mnie kciuki- ja testuje gdzieś za dwa tyg...i myślę o bobasku non stop-inaczej nie umiem- coż-jak się uda-obalę teorię, ze gdy się dużo myśli nie wychodzi:)..Musi wyjsc:)..szczególnie, ze ja czułam owulację.. a po (wczoraj)bardzo bolał mnie krzyż...i jajniki..a co, choć przez te kilka dni czuję sie jakbym nosiła sobie malenstwo..(nawet na koniu maz mi nie pozwala pojeździć:(..coż-Naprawde liczę, ze sie udało..:)-pitolę sobie..jutro powiem co innego;)
 
Lilith na Twoi miejscu też bym się zdenerwowała.
Rusałko byłoby naprawdę pięknie, jeśli to dzidzia :)
Dziewczynki nie wiem czy widziałyście ale ten wątek o zdjęciach dziewczyny z marca usunęły i teraz usuną z lutego - bardzo dobrze!!! Nie ma co zakłócać atmosfery.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry