wreszcie, nareszcie udało mi się po dłuuuuugiej nieobecności zalogować na forum dokładnie po przeinstalowaniu systemu na windows 8 i zaktualizowaniu przeglądarki, bezskutecznie dziesiątki razy próbowałam przez wiele dni, ale po wprowadzeniu loginu i hasła odsyłało mnie do strony logowania, czyściłam ciasteczka i nic, nareszcie doprosiłam się mojego fachowca, żeby trochę mi zaktualizował sprzęt i się udało, że też akurat wtedy jak się u mnie najwięcej działo
dziś u mnie 8 dpt, ale od początku....stymulację przeszłam bardzo łagodnie, aż się bałam, że nic nie wyhoduję, bo dopiero w 9 dc jak już byłam w Białymstoku zaczęły mnie pobolewać jajniki, dr Mr zalecił mi jeszcze dodatkowe dwa dni stymulacji i ostatecznie w dniu punkcji 22 jajeczka mi wycięli, dr powiedział, że te najmłodsze na pewno odpadną, więc w sumie zostało 12 prawidłowo rozwiniętych, a w rezultacie dobry wynik 8 x blastocysta 3AA i 4AA, a, że już przekroczyłam magiczny wiek 35 lat(za kilka m-cy 36 skończę) to mogliśmy sobie pozwolić na zapłodnienie wszystkich prawidłowych komórek i transferze dwóch zarodków, tak też zrobiliśmy, szczerze mówiąc sam embriolog był zaskoczony taką hodowlą blastocystów i powiedział, że rzadko się taki wynik zdarza, ale chyba na tym koniec dobrych wieści, teraz siedzę jak na szpilkach, jestem 8 dpt, od 6 dpt pojawiło się lekkie plamienie, prawie niezauważalne, a że aplikuję sobie luteinę, która potrafi wypływać, to często zmieniam wkładki i obserwuję, wczoraj tzn. 7 dpt wieczorem jakby jednorazowo już bardzie jak krwawienie + ból podbrzusza, dziś rano podobnie i na dodatek na aplikatorze malutka kropelka krwi, oczywiście płacz i załamka, założyłam podpaskę o 8 zadzwoniłam do Bociana, że już po wszystkim, pielęgniarka nie kazała mi odstawiać leków, tylko zaczekać na tel od dr Mr ok 17 będzie dzwonił, ale od rana biegam z podpaską i zero krwi tylko malutkie nieznaczne plamienia, przy aplikacji drugiej luteiny ok 15 aplikator czysty i już zgłupiałam, zadzwonił lekarz i ze stoickim spokojem kazał mi nie panikować tylko czekać na test, no i z duszą na ramieniu czekam do wtorku(12 dpt kazał mi już embriolog zrobić), chyba, że się odpukać coś niedobrego przydarzy
dziewczyny starałam się śledzić Wasze poczynania(forum mogłam sobie poczytać) i trzymam za Was wszystkie i za każdą z osobna kciuki, a dla tych co przed: punkcję da się przeżyć i tak ją prześpicie i nic nie czujecie, więc nie ma się co stresować (tu: posłuchałam rad anuli), boli trochę "po" ok 2 dni, ale znośnie, a transfer jest bezbolesny