Wiecie co, o mały włos, a zażygałabym całą kuchnię. Patrzę sobie na mojego kota, a z jego głowy leci struga ropy, wyglądał jakby mu mózg wypływał

To było straszne, ale szybko założyłam rękawiczki gumowe, wzięłam watę i przemyłam mu tąranę wodą utlenioną a potem zrobiłam okład z rumianku. Śmiesznie wyglądał, bo przykleiłam mu ten okład plastrem , wyglądał jak w czapce;-) ale chyba mu przynosił ten okład ulgę bo nawet go nie ściągał

. Teraz już śpi spokojne. A jak mojemu mężowi powiedziałam co się stało, to tak się wykrzywił, że już nawet nie dokończyłam

I chłopi są tacy wytrzymali, jakoś nie mogę w to uwierzyć, my mamy jednak mocniejsze nerwy!!!

Teraz po wrzodzie u kotka została tylko dziura, ale ma jakiś milimetr szerokości.
Poszłabym z nim do weterynarza, ale mam trochę za daleko, a mąż zwinął samochud do roboty

Mam nadzieję, że mu się szybko poprawi i obejdzie się bez wizyty u lekarza.