kate28
Mama Mariki
hej
u nas niestety noc w łóżeczku z nami :-( więc znowu jestem zła na siebie; próbowałam i przez godzinę ją usypiałam w łóżeczku, ale to taki mały wredniak - jak ją trzymam za rączkę lub głaszcze po główce to zasypia, odchodzę i po 3 minutach ryk. Po godzinie wstawiania co kilka minut zwątpiłam i ją zabrałam do łóżka - po cycu zasnęła.
Mój M. mówi, że mnie podziwia. Zmienił zdanie o wielu rzeczach, bo był przeciwnikiem spania Mariki z nami, ale mówi, że ja to i tak mam tyle cierpliwości (w rzeczywistości chyba lepiej, że nie wie, co sobie myślę tak naprawdę jak ona się drze godzinę - mam ochotę wszystko rzucić, wyjść i nie wrócić i płakać mi się chce; pewnie też tak macie czasami...). Do smoczka M. też już się przekonał, bo wie, że ją czasem to uspokaja i wycisza. Ale naprawdę Marika jest wyjątkową przylepką i tyle czułości i bliskości potrzebuje, że czasem jest to naprawdę męczące.
u nas niestety noc w łóżeczku z nami :-( więc znowu jestem zła na siebie; próbowałam i przez godzinę ją usypiałam w łóżeczku, ale to taki mały wredniak - jak ją trzymam za rączkę lub głaszcze po główce to zasypia, odchodzę i po 3 minutach ryk. Po godzinie wstawiania co kilka minut zwątpiłam i ją zabrałam do łóżka - po cycu zasnęła.
Mój M. mówi, że mnie podziwia. Zmienił zdanie o wielu rzeczach, bo był przeciwnikiem spania Mariki z nami, ale mówi, że ja to i tak mam tyle cierpliwości (w rzeczywistości chyba lepiej, że nie wie, co sobie myślę tak naprawdę jak ona się drze godzinę - mam ochotę wszystko rzucić, wyjść i nie wrócić i płakać mi się chce; pewnie też tak macie czasami...). Do smoczka M. też już się przekonał, bo wie, że ją czasem to uspokaja i wycisza. Ale naprawdę Marika jest wyjątkową przylepką i tyle czułości i bliskości potrzebuje, że czasem jest to naprawdę męczące.

tzn ja mu pomoglam w tym.juz bylam tak zmeczona ze polozylam go w lozeczku i powiedzialam ze moze sobie krzyczec bo ja juz wiecej nic nie zrobie ii ide spac(ale ze mnie matka
)no i 2 min poplakal i zasnal i spal do 5
tylko o 1 ja wzielam 1. tabletke tego na zasuszanie i o tej piatej myslalam ze mame bede budzic...wstalam i padlam spowrotem na lozko.bylo mi tak goraco i slabo ze zanim mu zrobilam mleko minelo 20 minut, niedobrze mi bylo.maakra.nawet nie moglam go przewinac bo myslalam ze zemdleje i balam sie go na rece wziac bo balam e upuszcze go.teraz o 1 znowu mam to wziac i mam nadzieje ze juz tak mnie nie trzepnie po tym bo wieczorem znowu sama bede bo mama do teatru sie wybiera(w Gorzowie sa jakies dni teatru czy cos tam)i teraz jezdzi co chwile.

i potem zamiast położyć się spać rozmyślałam czym poczęstuję jutro zapowiedzianych gości.