wanilia79
Entuzjast(k)a
I podobnie jak też miałam wczoraj kłótliwy dzień - poprztykałam się wieczorem z M. On chce jechać na święta do swojej rodziny, a ja się boję. Bo Marika malutka jeszcze, może coś złapać, bo tam 4 małych dzieci, małe mieszkanie, to prawie 300 km, do tego zima, ślisko, korki, auto mamy od niedawna, a M. zrobił dopiero w sierpniu prawko i jeździ teraz autem od 2 tyg. Nie chcę nas narażać. :-(
Z drugiej strony go rozumiem, bo chciałbym pochwalić się córką i wreszcie mamy auto i on nie rozumie, dlaczego mamy nie jechać. I przykro mu, że nie wierzę w jego umiejętności. Wyszedł wieczorem i napisał mi smsa, że on jedzie. Poryczałam się i napisałam, że nie wyobrażam sobie, żebyśmy spędzali nasze pierwsze wspólne święta z Mariką oddzielnie i że jak to dla niego takie ważne to pojedziemy, ale żeby wiedział, że ja jestem przeciwko temu pomysłowi.
Rano już nie gadaliśmy na ten temat, bo on pojechał z samochodem na przegląd, ale dalej mi smutno jak cholera... :-( :-( :-(
A rodzice nie mogą przyjechać do Was? jak nie pan do biura, to niech biuro do Pana.... ;-)


Mały chwile rano pospał wiec szybko sprzatnełam łazienke i czesciowo kuchnie. A jeszcze tyle przedemna![]()
Ja już porządki sobotnie mam za sobą, ale zaczęłam od świtu sprzątać.
Szymek dał nam dzisiaj w nocy pojarać, wczoraj za dnia się wyspał, a od 1.30 do rana buszował. Spałam niecałe 2 godziny!

Za to teraz jakby dziecka nie było
.Na obiadek mamy pierś z kurczaka z warzywami i ryżem, mniammm. (inspiracja dla Ciebie Czarna ;-)
).Buziaki!


obiadek juz zrobiony i teraz luzik az terrorystka sie nie obudzi
, wydaje mi się, że i tutaj znajdzie się jakaś praca dla S. Mam nadzieję, że jeszcze coś wspólnie wymyślicie. 